Czas pędzi, jak oszalały. I ja, pracując na półtora etatu, też pędzę. Ledwie udało mi się opisać sierpniowy pobyt w Chorwacji i Bośni, a już od miesiąca w kolejce czeka mała wycieczka na Słowację.
Ku mojej wielkiej radości w połowie września zupełnie niespodziewanie znalazłam się w Starej Lubovli, po słowacku zwanej Starą Ľubovňa, a właściwie tylko w zabytkowym zamku i położonym tuż obok niego skansenie, bo na więcej już nie starczyło czasu. A szkoda, bo to może być dla mnie ważne miejsce, o czym pisałam TUTAJ. Na razie nie jestem w stanie stwierdzić, czy faktycznie żyli tam moi przodkowie, ale jeśli jeszcze kiedyś wpadnę tam na dłużej, żeby trochę pochodzić po górach, to przy okazji spróbuję zajrzeć do ksiąg.
Wobec tego na razie nie będę się rozpisywać o miasteczku, którego nie widziałam. Wspomnę tylko, że leży na Spiszu, w północnej Słowacji, w dolinie rzeki Poprad, a jego historia sięga XIII wieku.
Nad miastem, na wapiennej skale na wysokości 711 m n.p.m., wznosi się kamienny Zamek Lubowelski, który był częścią systemu umocnień broniących niegdyś granicy królestwa węgierskiego, a wybudowany został pod koniec XIII w. przez króla Andrzeja III:



Na kartach jego najstarszej historii zapisały się wielkie węgierskie rody szlacheckie – Omodejów i Drugethów. Pozycję zamku potwierdzają wizyty królewskie: królowa Maria w 1392 roku, Ludwik Węgierski w 1396 roku, Jan Olbracht w 1494 roku, Jan Kazimierz w 1656 roku i Jan III Sobieski w roku 1683.
W marcu 1412 na zamku spotkali się Władysław Jagiełło i król Węgier Zygmunt Luksemburski w celu podpisania przymierza. Na jego mocy Zygmunt oddał polskiemu królowi zamek w Lubovni oraz 16 spisskich miast. W latach 1412 - 1772 zarządzali nim polscy starostowie, między innymi Piotr Kmita, Jan Boner, a w latach 1591 - 1745 - ród Lubomirskich.
Zamek był wielokrotnie przebudowany. Po pożarze w 1533 r. został dokończony w stylu renesansowym. Największa przebudowa nastąpiła w epoce baroku, zamek zyskał wtedy wygląd podobny do dzisiejszego. Tak zamek wyglądał w okresie gotyku i baroku:



Lubowelska warownia miała duże znaczenie dla królestwa polskiego. Najlepszym dowodem jest fakt, że w 1655 roku ukryte tu zostały polskie klejnoty koronacyjne. Z tej okazji zamek odwiedził król Jan Kazimierz, co opisał Henryk Sienkiewicz w „Potopie“. Repliki klejnotów można dziś podziwiać w zamkowym muzeum:

Od 1825 roku zamek był prywatnym majątkiem rodziny Raiszów. Następnymi właścicielami była rodzina Zamoyskich. Andrzej Zamoyski, ożeniony z hiszpańską księżniczką Karoliną de Bourbon, odkupił zamek z jego ziemiami w roku 1882 za ok. 80 tys. złotych. Posiadłość odziedziczył ich syn Jan Zamoyski, który ożenił się z kolejną hiszpańską księżniczką - Izabellą, ciotką króla Juana Carlosa. Zamoyscy byli właścicielami zamku do roku 1944.
Tak prezentuje się zamek po wewnętrznej stronie murów:








Wystawione we wnętrzach ekspozycje muzealne zostały poświęcone historii zamku, cechom, rzemiosłom i ostatnim prywatnym właścicielom zamku – rodowi Zamoyskich:





Z zamkowych wież widać cały zamek, miasteczko i okolice, również skansen, o którym będzie za chwilę mowa:


U podnóża zamku znajduje się skansen, czyli Muzeum Architektury Ludowej (widok z wieży zamkowej):

W latach 70-tych XX w. zaczęto budować pod zamkiem wioskę, która została udostępniona publiczności w roku 1985. Ukazuje zabytki architektury ludowej i sposobu życia regionów Spiszu i Szarysza, gdzie od stuleci wspólnie mieszkali Słowacy, Niemcy, Łemkowie, górale i Żydzi.
W skansenie dominuje budowla grekokatolickiego kościółka z Matysovej, pochodzącego z roku 1833. Znajduje się w nim odnowiony ikonostas z połowy XVIII wieku. W 2011 roku powrócił do kościółka jego oryginalny dzwon:




Kolorytu skansenu dopełniają dwu - i trzyizbowe domy, oraz budynki gospodarcze:



Po krótkiej przebieżce po skansenie wróciliśmy na parking, by po chwili mknąć do Krościenka na ślub i wesele mojego siostrzeńca. Zdjęć z tego ważnego wydarzenia na razie nie posiadam, ponieważ swoich nie robiłam, a inne jeszcze do mnie nie dotarły.