środa, 2 września 2026

Zamek Bran

  Ostatnim punktem tego dnia był średniowieczny zamek w Branie (niem. Törzburg, węg. Törcsvár), w Siedmiogrodzie, na pograniczu z Wołoszczyzną, który odwiedziliśmy już późnym popołudniem, tuż przed zamknięciem. Jest on jednym z tych obiektów w Rumunii, które budzą największe kontrowersje (drugi to Pałac Parlamentu w Bukareszcie, ale z zupełnie innych powodów). W przewodnikach i na blogach wszyscy na nim psy wieszają, ale moim zdaniem niesłusznie. Owszem, bywa tam tłum turystów (chociaż nam udało się ich uniknąć, być może dzięki późnemu przybyciu) i ta cała komercja, ale obiekt jest ciekawy i pięknie wyposażony. Jeśli ktoś jedzie tam, aby zobaczyć niesamowicie usytuowaną letnią rezydencję królowej, nie powinien być zawiedziony. A tę komercyjną "wampirzą" otoczkę można po prostu pominąć.

  Bran zyskał sławę „zamku wampira” dzięki powieści "Drakula" irlandzkiego pisarza Brama Stokera oraz rumuńskim zabiegom marketingowym. Sławę zupełnie niezasłużoną, bo po pierwsze autor powieści nawet nigdy nie był w Rumunii i trudno zgadnąć, dlaczego opisany przez niego zamek wampira wygląda tak, jak ten w Branie. Po drugie historyczny pierwowzór bohatera, Wlad Tepes (Palownik), w Rumunii jest uważany za bohatera, który rządził mądrze oraz skutecznie odpierał turecką i węgierską ekspansję. Oczywiście nigdy nie miał żadnych wampirzych skłonności, chociaż bywał okrutny i wrogów na pal nadziewał. Ale, jak powszechnie wiadomo, w tamtych czasach nie tylko on. W dodatku on nie tylko nigdy w tym zamku nie mieszkał, ale prawdopodobnie nawet go nie odwiedził. 

  Pierwszą warownię w tym miejscu wznieśli Krzyżacy, którzy potrafili wynajdywać trudne do zdobycia miejsca. Tu zamek zbudowano na 60-metrowej skale:


  Miejsce to doskonale nadawało się do kontroli i obrony traktu granicznego, biegnącego poniżej. Po wygnaniu Krzyżaków warownia przeszła pod władanie Sasów siedmiogrodzkich, niestety wkrótce najazd turecki całkowicie ją zniszczył. W 1377 roku na zlecenie króla węgierskiego Ludwika I Andegaweńskiego wzniesiono nowy zamek, który był przez lata ważnym punktem obronnym, blokującym przejście przez górską przełęcz. Po tragicznym pożarze w 1619 roku został ponownie odbudowany, ale już nigdy nie odzyskał dawnego znaczenia.

   Nowa era nastała dla niego dopiero wtedy, gdy zachwyciła się nim Maria Koburg, urodzona w 1875 roku wnuczka królowej Wiktorii oraz cara Aleksandra II, a od 1893 roku żona księcia Ferdynanda i późniejsza królowa Rumunii. Była osobą doskonale wykształconą i pełną talentów. Jej polityczne zaangażowanie odegrało znaczącą rolę w ostatecznych decyzjach państwa podczas I wojny światowej. Rumuni szczerze ją kochali, doceniali zarówno jej ciepłe wypowiedzi o przybranym narodzie i pięknie Rumunii, jak i liczne podróże po kraju, podczas których odwiedzała ludzi w ich domach. Nazywano ją Królową - Żołnierzem i Matką Rannych, ponieważ w czasie wojny opiekowała się rannymi i umierającymi na tyfus żołnierzami w okopach i szpitalach. 

   1 grudnia 1920 roku rada miejska Braszowa jednomyślnie ofiarowała królowej Marii zamek Bran. Stał się on jej ulubioną siedzibą, którą odrestaurowała i przekształciła w letnią rezydencję, zaskakująco nowoczesną. Obiekt został wyposażony w elektrownię, do której przyłączono trzy gminy, które dzięki temu zyskały oświetlenie. Miał także instalację telefoniczną, dostęp do zimnej i ciepłej wody, kanalizacji, a później również do gazu. 

  Obecnie (po renowacji) zamek prezentuje się bardzo okazale. Z zewnątrz ma formę, jaką nadała mu przebudowa z XVII wieku. Zobaczyć w nim możemy wieżę bramną, donżon (wieżę mieszkalną), baszty oraz głęboką na 70 metrów studnię na dziedzińcu. Z wyższych poziomów pięknie widać je wszystkie, ale także najbliższą okolicę:











  Wnętrza, wyposażone w okresie międzywojennym, obejmują 57 pokoi, z których część jest połączona sekretnymi przejściami lub wąskimi krętymi schodami. Zobaczyć w nich można bogatą kolekcję mebli, w jadalni - bogate rzeźbienia w drewnie i panele heraldyczne, w innych komnatach - tkaniny, łóżka i przedmioty codziennego użytku, naczynia, królewskie insygnia oraz wiele innych eksponatów:











  W zbrojowni  znajduje się starannie wyselekcjonowana kolekcja broni i zbroi z okresu od XIV do XIX wieku, ale tam akurat zdjęć nie robiłam. Zlekceważyłam też targowisko na dole, natomiast uwieczniłam ogród, otaczający zamek. I tymi zdjęciami opis naszej wizyty w zamku Bran zakończę:




  

wtorek, 1 września 2026

Braszów w deszczu i słońcu

  Braszów (rum. Braşov, węg. Brassó) stoi bardzo wysoko w rankingu najpiękniejszych miast Rumunii, a nawet Europy. Według mnie nie dorównuje Sighișoarze ani Sybinowi, ale niezaprzeczalnie ma wiele uroku. No i ciekawą historię, jak cała Transylwania. We wczesnym średniowieczu istniała tu niewielka osada wołoska, od XII wieku w okolicy zamieszkali sascy koloniści, a potem Krzyżacy. Około 1211 roku wybudowali tu warownię, a w 1255 roku zostali wypędzeni z Transylwanii. Miasto przez wieki miało wiele nazw. Na początku XIII wieku, pojawiła się nazwa Corona, a kilkadziesiąt lat później Barasu. Niemieccy kolonizatorzy określali je jako Kronstadt, a w saskim dialekcie – Krunnen. Jego łacińska nazwa to Brassovia. Był też mały epizod, gdy komuniści na 10 lat (1951 - 1961) wprowadzili nazwę Orasul Stalin, czyli Miasto Stalina. Obecna nazwa miasta została umieszczona na wielkim, widocznym z daleka napisie na górującym nad miastem szczycie Tampa:

   Pod koniec XIV wieku zagrożenie ze strony imperium osmańskiego spowodowało, że ówczesny król węgierski Zygmunt Luksemburski (1368-1437) polecił otoczyć miasto potężnym systemem murów obronnych. Wewnątrz nich mieszkać mogli jedynie Sasi siedmiogrodzcy. Dzięki rozwojowi handlu oraz mądrym rządom miejskich rajców Braszów bardzo szybko stał się jednym z najbogatszych i najpotężniejszych ośrodków miejskich w tej części Europy. W XVI wieku miasto stało się centralnym ośrodkiem kultury i jednym z najważniejszych ośrodków luteranizmu w regionie. Wtedy to działał tu wybitny siedmiogrodzki humanista, teolog i kartograf - Johannes Honterus (1498-1549). Urodził się w Braszowie i tu kształcił się u dominikanów. Później studiował na uniwersytecie w Wiedniu, wykładał też w Krakowie, był nauczycielem Izabeli Jagiellonki. Był wielkim propagatorem protestantyzmu. Później powrócił do rodzinnego miasta i założył tu drukarnię. Jego pomnik stoi przed Czarnym Kościołem: 

   W 1689 roku wielki pożar zniszczył całkowicie miasto, a jego odbudowa trwała kilka dziesięcioleci. Od XIII wieku do połowy XIX wieku w mieście przeważali liczebnie Niemcy. Pod koniec XIX wieku zaczęli dominować Węgrzy i Rumuni. Po I wojnie światowej, w 1920 roku, miasto znalazło się w granicach Rumunii.

  W czasie całej naszej rumuńskiej wyprawy była piękna i słoneczna pogoda, a temperatura maksymalna oscylowała wokół 30 stopni. Braszów natomiast przywitał nas deszczem na tyle dużym, że powyciągaliśmy parasole i tak zwiedzaliśmy miasto, a jak się tylko gdzieś dawało, to wchodziliśmy do środka. 

  Po przyjeździe najpierw podeszliśmy do Bramy Katarzyny (Poarta Ecaterina), jedynej zachowanej w całości średniowiecznej bramy miasta, wzniesionej w 1559 roku jako część fortyfikacji miejskich. Jej renesansowo-gotycka architektura, z kamiennymi detalami oraz charakterystycznymi wieżyczkami, jest naprawdę unikatowa, ale do miasta weszliśmy przez sąsiednią, XIX-wieczną klasycystyczną Bramę Shei w żółtym kolorze: 


  Zaraz za bramą, po prawej stronie, trafiliśmy na synagogę. Braszów już od czasów średniowiecznych był miastem handlowym, zamieszkałym również przez Żydów. Pamiątką po ich licznej społeczności jest wybudowana w XIX wieku synagoga, w modnym wówczas stylu mauretańskim, z piękną fasadą oraz licznymi misternymi zdobieniami i detalami: 

   Zaledwie 400 metrów dalej znajduje się słynny Czarny Kościół. Tę nazwę  i ciemną barwę ścian zwykle kojarzono z wielkim pożarem z 1689 roku, jednak badania elewacji kościoła wykazały, że kolor murów to raczej efekt późniejszego zanieczyszczenia powietrza.




   Czarny Kościół (Biserica Neagra) to największa budowla sakralna Rumunii, a także największa świątynia gotycka w tym regionie Europy i największy kościół luterańskim w regionie. Został zbudowany przez Sasów siedmiogrodzkich w stylu późnogotyckim w XIV wieku. Był niegdyś kościołem warownym i służył jako schronienie dla mieszkańców w czasie zagrożenia. Budowę świątyni rozpoczęto w 1383 roku, a zakończono w 1477 roku. W tym czasie był to kościół katolicki świętej Marii, a ewangelicy przejęli go dopiero w XVI wieku. Trzynawowa konstrukcja ma 89 metrów długości i 38 metrów szerokości, natomiast wieża wysoka jest na 65 metrów. Kościół przebudowywano i remontowano w latach 1710-1720, na przełomie XIX i XX wieku oraz w 1984 roku.

   Nie zachowało się prawie nic z gotyckiego wyposażenia kościoła, większość spłonęła podczas wielkiego pożaru. Z tego okresu możemy tylko zobaczyć chrzcielnicę z 1472 roku i malowidło ścienne w południowym przedsionku, ukazujące Maryję z Jezusem, świętą Katarzyną i świętą Barbarą. Obecny ołtarz, w stylu neogotyckim, zawiera trzy późnogotyckie tablice, które przedstawiają sceny ukrzyżowania, biczowania, obrzezania Chrystusa i zaślubin Maryi. Chlubą katedry jest kolekcja blisko 120 orientalnych, głównie XVII-wiecznych anatolijskich kobierców. To dary wotywne ówczesnych kupców za szczęśliwy powrót z wypraw na Wschód. Mimo swojej surowości wnętrze robi wrażenie:














   Ponieważ nadal padało, weszliśmy jeszcze do cerkwi Zaśnięcia Matki Bożej (Biserica Adormirea Maicii Domnului). Została zbudowana w odpowiadzi na potrzeby rozwijającej się społeczności rumuńskiej w latach 1895–1896 i poświęcona w 1899 roku, zastępując wcześniejszą kaplicę. Budynek reprezentuje styl neobizantyjski, wyraźnie inspirowany grecką cerkwią w Wiedniu, co widać w proporcjach, centralnej kopule, wieży dzwonniczej oraz elewacji. Wnętrze cerkwi wyposażone jest w klasyczny ikonostas i zdobienia typowe dla prawosławnej architektury sakralnej, a malowidła wewnętrzne, wykonano w pierwszej połowie XX wieku:




Rynek i Strada Republicii nawet w deszczu pięknie wyglądają:














W tym momencie poddaliśmy się i postanowiliśmy coś zjeść. Wpadła nam w oko restauracja Ursul Carpatin, widać było sporo ludzi, więc uznaliśmy, że będzie ok. Nie przewidzieliśmy tylko, że będziemy tam musieli spędzić półtorej godziny, bo trzeba było długo czekać na kartę, na zamówienie i wreszcie na rachunek. Ale za to wyszliśmy już na ulicę w pełnym słońcu i od razu zrobiło się lepiej. Pożegnaliśmy miśka (Ursula) i powędrowaliśmy z powrotem ulicą Republiki:





Nie zostało nam wiele czasu, więc skupiliśmy się już tylko na rynku, czyli Placu Rady (Piața Sfatului):





   W centrum historycznego Piața Sfatului stoi Ratusz (Casa Sfatului). Jego początki sięgają XV w. (około 1420 roku), kiedy pełnił funkcję centrum administracyjnego miasta. Na przestrzeni wieków budowla była kilkakrotnie przebudowywana i mieszają się w niej elementy gotyku, renesansu i baroku. Dziś w jego wnętrzu mieści się Muzeum Historii Hrabstwa Brašov:

   Przed ratuszem zbudowano fontannę, a że woda jest zawsze wdzięcznym tłem, to strzeliłam sobie fotki na trzy strony świata:


      I tak zakończył się nasz pobyt w pięknym Braszowie. Ruszyliśmy do zamku Bran.

Zamek Bran

  Ostatnim punktem tego dnia był średniowieczny zamek w Branie (niem. Törzburg, węg. Törcsvár), w Siedmiogrodzie, na pograniczu z Wołoszczyz...