poniedziałek, 11 maja 2026

Matera - skarby ukryte w skale, cz.2

   W Materze nie tylko spacerowaliśmy ulicami, czasem też wchodziliśmy gdzieś do środka. Dzisiaj opiszę kilka takich miejsc na terenie Sassi, z którymi zawarliśmy bliższą znajomość. 

  Pierwsze z nich to jeden ze skalnych domów, Casa Cisterna, w którym utworzono muzeum. Można tam obejrzeć meble i przedmioty codziennego użytku, jakimi posługiwali się dawni mieszkańcy i przekonać się, jak trudne było ich życie. W przedniej części podziemnego mieszkania znajdował się prymitywny kominek z dużym okapem. W jaskiniowych domach normą było wspólne mieszkanie ludzi i zwierząt (były to muły i osły, a także kozy czy domowe ptactwo), co ogrzewało pomieszczenia mieszkalne. Oczywiście nie było toalet. Wśród zgromadzonych eksponatów znajdziemy zbiornik na zboże, wysokie łoże z materacem wypchanym kolbami kukurydzy, kosze, terakotowe pojemniki na żywność i wodę, dzieżę do wyrabiania ciasta:







  Pod domem często znajdowały się cysterny. Początkowo służyły do nawadniania pól i pojenia zwierząt, później wykopano nowe, połączone z podziemnymi studniami, zasilane kanałami wykopanymi w skale i dachach domówWoda zbierała się pod wpływem grawitacji i przepływała przez kilka cystern, gdzie była filtrowana i stopniowo oczyszczana i można było wykorzystywać ją w gospodarstwach domowych. W muzeum prezentowane są: kamienny basen, szereg terakotowych amfor, kanał zbierający wodę i ujście cysterny.




   Drugi odwiedzony przez nas obiekt to kościół Santa Lucia alle Malve z VIII wieku, całkowicie wykuty w skale. Do XIII wieku mieszkały w nim siostry benedyktynki. Elewacja zewnętrzna biegnie wzdłuż ściany skalnej, a do wnętrza prowadzi kilka wejść. Kościół jest trójnawowy, na planie bazylikowym. Prawa nawa od zawsze służyła nabożeństwom. Pozostałe dwie zostały przekształcone w pomieszczenia mieszkalne i magazyny, gdy benedyktynki przeniosły się do nowego klasztoru:




Kościół posiada cechy zarówno zachodniego, jak i wschodniego obrządku. Na przykład pozostały ślady po ikonostasie, zniszczonym przy budowie kuchni. Freski pochodzą z okresu między XI a XVII wiekiem. Niektóre tematy i postacie udało się rozpoznać i są podpisane nad zdjęciami, pozostałych nie kojarzę:

Poniżej posąg świętej Łucji, na prawo od niej święta Katarzyna Aleksandryjska, z lewej strony, na resztkach ikonostasu, święta Łucja i święta Agata:


Koronacja Dziewicy wśród świętych:



Dwie bizantyjskie ikony: Madonna i święty Michał Archanioł, a na następnym zdjęciu Święty Grzegorz Wielki:

Nad kościołem znajdują się groby, w których chowano ciała zmarłych, dlatego kiedyś mówiło się: „w Materze zmarli stoją nad żywymi”.

Jak wspomniałam w poprzedniej notce, postanowiliśmy się wdrapać na górę z kościołem Chiesa Rupestre di Santa Maria di Idris. Znajduje się on wysoko w masywie skalnym Monterone, a umieszczony w 1937 roku na szczycie wzgórza czterometrowy krzyż przyciąga wzrok. Z daleka góra wydawała się niedostępna, ale ostatecznie podejście okazało się łagodne:

   Kościół jest wyraźnie dobudowany, jakby doklejony, do ściany. Nazwę świątyni "di Idris" niektórzy wywodzą od greckiego słowa „Odigitria”, co oznacza „ta, który wskazuje drogę”. Jednak bardziej prawdopodobna wydaje się wersja, która słowo "Idris" wiąże z greckim "hydor" (od którego pochodzi "hydraulika"), co ma mieć związek z obecnością cystern w najbliższej okolicy. Z placu przed świątynią jest wspaniały widok:


W rzeczywistości są tam nawet dwa kościoły, ponieważ korytarzem łączącym przechodzi się do w pełni jaskiniowego kościoła „San Giovanni in Monterone” (świętego Jana Chrzciciela). Wyjście z niego wygląda tak, widać, że reszta jest wewnątrz skały:

Wewnątrz jest sporo częściowo zachowanych fresków z różnych okresów między XII a XVII wiekiem, między innymi Zwiastowanie z XIII wieku, święty Mikołaj z XIV wieku, Pantokrator ze świętym mnichem obok, z XII wieku (zdjęcie poniżej - w pionie) i wiele innych, trudniejszych do zidentyfikowania:









  Idąc dalej uliczkami trafiliśmy całkiem przypadkiem na malutki, ale ciekawy, kościół skalny San Vito, którego pełna nazwa brzmi Chiesa Rupestre di San Vito dei Lombardi o della Madonna dell'Aiuto (kościół Skalny świętego Wita z Lombardo lub Matki Bożej Pomocy). Powstał w XIII wieku w obszarze zwanym Lombardo, stąd wzięła się jego nazwa. Wejście prowadzi przez mały przedsionek, po jego lewej stronie znajduje się posąg San Francesco da Paola (XVII wiek). W głównym pomieszczeniu, ze sklepieniem nadającym mu strzelistości, po prawej stronie znajduje się mała wnęka z posągiem świętej Anny z początku XX wieku, a naprzeciwko wejścia stoi XVIII-wieczny ołtarz z polichromowanego kamienia, z obrazem Madonny dell'Aiuto autorstwa lokalnego artysty, Francesco Pentasuglia. To właśnie dzięki temu obrazowi kościół zyskał swoją drugą nazwę. W sanktuarium, wydzielonym wykutym w skale okrągłym łukiem, znajduje się ołtarz główny poświęcony św. Witowi Męczennikowi (San Vito Martire), wykonany z polichromowanego wapienia, datowany na XVII wiek:  






   Pozostała mi jeszcze do opisania część obiektów położonych na obrzeżach lub poza Sassi, ale to już pojawi się w innym wpisie.

niedziela, 10 maja 2026

Matera - Sassi czyli kamień, cz.1

    Na terenach wapiennych wzgórz, poprzecinanych wąwozami o skalistych brzegach, powstało wiele siedzib ludzkich. Później zostały opuszczone z powodu trudnych warunków, podobnie jak skalne domy w Gravinie czy bardziej od niej słynnej Materze albo innych, zupełnie nieznanych miasteczkach Bazylikaty. Na przykład Craco. Niesamowite! Popatrzcie, jak wygląda:

   A kto o nim słyszał? Ja się dowiedziałam wyłącznie dzięki przekazanej nam w Materze informacji, że nie spotkamy dziś Mela Gibsona, bo chociaż wczoraj tu był, to teraz kręci w Craco. Od razu sprawdziłam, co to takiego 😊

  A Matera jest naprawdę wyjątkowa. Byłam tego pewna już wtedy, gdy po raz pierwszy zobaczyliśmy ją z Parku Murgia:

To jedno z najstarszych nieprzerwanie zamieszkanych miast świata, z historią sięgającą paleolitu (ponad 10 000 lat). Jej dzielnicę Sassi wypełniają idealnie zachowane skalne domy, wydrążone w skale wapiennej, które przez wieki były symbolem nędzy. Do lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku ludzie mieszkali tam niemal jak jaskiniowcy, potem zostali wysiedleni (często siłą) z uwagi na skrajnie trudne warunki życia – brak prądu, wody, kanalizacji czy innych wygód, a czasem nawet bez drzwi wejściowych:

  Jednak opuszczone jaskinie z czasem zaczęto rewitalizować i Matera z "narodowej hańby" przekształciła się w turystyczną perłę, a w 1993 roku została wpisana na listę UNESCO jako przykład niezwykłej adaptacji osadniczej i dzisiaj stanowi niezwykłą atrakcję turystyczną. Jest miejscem organizacji międzynarodowych szczytów państw a także doskonałą scenerią do produkcji filmowych. W filmie „Pasja” Mela Gibsona doskonale udawała Jerozolimę z czasów Chrystusa.  

   Mieliśmy szczęście być w Materze przez całe dwa popołudnia. Oczywiście najwięcej czasu spędziliśmy w dzielnicy Sassi. Najprzyjemniej było po prostu wędrować antycznymi uliczkami, po pochyłościach, po schodach, niejednokrotnie po dachach domów z niższego poziomu. Myślę, że tak najlepiej jest Materę poznawać. Potem można odwiedzić wybrane kościoły czy muzea, ale najpierw trzeba poczuć, jak w niej tętni życie. Na początek zaproponuję taki właśnie spacer.  

   Zatem ruszamy. Zaczynamy od widoku z góry, z tarasu Belvedere Luigi Guerricchio (Belvedere dei Tre Archi):



   Schodami przechodzimy na niższy poziom i idziemy w stronę najstarszych zabudowań. Ta część miasta to Sassi Caveoso, gdzie jest najwięcej domów jaskiniowych:



   Następnie idziemy w górę na kolejny taras widokowy w stronę wzgórza z kościołem Santa Maria di Idris, czyli tej wysokiej góry z krzyżem na wierzchołku. Z tego miejsca wydaje się bardzo wysoka, ale byliśmy tam później prawie na samym szczycie:




   A to tradycyjny chleb, wypiekany raz na tydzień, więc musiał być duży i mieć grubą skórę, żeby nie wysychał:


    Na następnych zdjęciach dalsze i bliższe widoki na kolejne domy i ulice. To właśnie ich nagromadzenie na tak niewielkiej przestrzeni robi największe wrażenie:





   Kolejny punkt widokowy znaleźliśmy przy Via Duomo. Popatrzymy teraz w trochę w inną stronę, na północ, gdzie jest więcej domów nowszych, już nie tak całkiem "jaskiniowych". Ta część miasta nazywa się Sassi Barisano:




     Do Sassi Caveoso wrócimy jeszcze, a szczegóły pojawią się  w następnej notce. Natomiast teraz dalsza część spaceru będzie wiodła przez najbardziej klimatyczne zaułki Sassi Barisano:



























  I jeszcze na koniec "moja" Matera:





Matera - skarby ukryte w skale, cz.2

   W Materze nie tylko spacerowaliśmy ulicami, czasem też wchodziliśmy gdzieś do środka. Dzisiaj opiszę kilka takich miejsc na terenie Sassi...