sobota, 29 sierpnia 2026

Salina Turda

    Kopalnia soli w Turdzie, niedaleko Kluż-Napoki, jest mocno wychwalana przez turystów, ale mnie nie zachwyciła, a wręcz rozczarowała. Nasza Wieliczka, choć mniejsza, zapewnia więcej estetycznych przeżyć. Tu mamy długi czarny korytarz i jedną salę z elementami wyposażenia - jakiś kierat, wagonik, trochę sprzętu i makieta kopalni:







   Nieco ciekawiej się robi dopiero po zejściu na niższy poziom, do największej komory Rudolf. Ma ona 80 metrów długości i 42 wysokości, co odpowiada 13 piętrom. Na dół można dotrzeć windą albo schodami:


 Żeby jakoś zająć turystów, bo nie bardzo mieliby tu co oglądać, na dole komory powstało wielkie wesołe miasteczko. Jest tu możliwość skorzystania z wielu atrakcji takich jak np. ping pong, rzutki, kręgielnia, mini golf, bilard, boisko do koszykówki, plac zabaw dla dzieci i ogromny diabelski młyn, oczywiście wszystko dodatkowo płatne, ale czy po to trzeba przyjeżdżać do kopalni? Muszę jednak przyznać, że w sumie to nawet ciekawie wygląda, zwłaszcza z galerii na górze:






   Z tej komory można się dostać do miejsca położonego jeszcze niżej, do kopalni Terezia. Nie jest aż tak wysoka, ale też dość duża i mieści spore jezioro o głębokości 8 metrów, które jest tak słone, że nie da się w nim utopić. Zatem śmiało można wypożyczyć łódkę i trochę się po jeziorku pokręcić. Ponadto można skorzystać z jakichś dziwnych konstrukcji, które nie służą niczemu oprócz robienia sobie w nich zdjęć:







   Jak tak sobie patrzę na te moje zdjęcia, to jednak dochodzę do wniosku, że może warto było tu przyjechać, żeby zobaczyć coś, co jest tak niepodobne do niczego.

piątek, 28 sierpnia 2026

Kluż-Napoka - studenckie miasto

   Kluż-Napoka (Cluj-Napoca) to miejsce, gdzie spotykają się różne kultury, narodowości i religie, głównie rumuńska (prawosławie), węgierska (kalwini), żydowska i katolicka. Ta różnorodność od pierwszego rzutu oka widoczna jest w architekturze. Przy okazji jest to międzynarodowe miasto studenckie i imprezowe. Byliśmy krótko, więc nie imprezowaliśmy, ale za to udało się zobaczyć część zabytków: miejskie mury, teatr, piękne kamienice, kilka kościołów i pomników, między innymi wilczycy kapitolińskiej. Wszystko oglądaliśmy tylko z zewnątrz (poza ostatnim obiektem, ale o tym za chwilę).

  Historia miasta sięga 124 roku n.e., gdy za panowania Marka Aureliusza istniała tutaj rzymska osada Napoca. Kolejne zapisy, z XII wieku, wspominają o mieście Clus położonym pośród wzgórz. Usytuowana na skrzyżowaniu szlaków handlowych osada zaczyna się szybko rozwijać. W XIV wieku funkcjonuje tu już miasto Klausenburg, rozbudowane przez osadników niemieckich i węgierskich, z dużym rynkiem i regularnym, szachownicowym układem ulic. W 1405 r. staje się wolnym miastem królewskim. W 1860 r. zostaje stolicą Transylwanii. Na czasy monarchii austro-węgierskiej przypada okres jego największej świetności. Przeprowadzone wtedy modernizacje nadały mu metropolitalny charakter. W 1919 r, już w ramach państwa rumuńskiego, zmieniono nazwę miasta na Cluj, a w latach 70-tych XX wieku dodano nazwę Napoca, podkreślającą dawne związki z rzymską Dacją.

  Bulevardul Eroilor (Bulwar Bohaterów) to ulica, która prowadzi od placu Avrama Iancu z katedrą prawosławną i teatrem, obok cerkwi  Schimbarea la Față, na Piata Unirii z kościołem świętego Michała, czyli łączy większość ważnych obiektów. Pozostałe, które zdążyliśmy obejrzeć, też nie są daleko.

Wysiedliśmy z autobusu przy Placu Avrama Iancu, który do drugiej połowy XIX wieku był poligonem dla żołnierzy, później pastwiskiem, a następnie targiem bydła i drewna. Dopiero później, w czasach Belle Époque powstało tutaj nowe centrum kulturalne miasta, otoczone ładnymi kamienicami. Na placu stoi monumentalny sobór (katedra prawosławna), a po jego obu stronach znajdują się dwa pomniki. Ten na pierwszym zdjęciu (robionym jeszcze z autobusu przez okno, stąd odbicie po prawej stronie) poświęcony jest żołnierzom armii rumuńskiej oraz upamiętnia ofiarę rumuńskich żołnierzy i ich udział w wyzwoleniu Transylwanii jesienią 1944 roku. Odsłonięto go w 1996 roku według projektu rzeźbiarza Radu Aftene. Monument wykonano z kamienia i elementów z brązu. Na drugim zdjęciu widać pomnik z postacią Avrama Iancu na szczycie, a u podstawy znajdują się trzy kobiety grające na tradycyjnych rogach (tulnicach), wzywając mieszkańców Apusenów do walki. Pomnik upamiętnia przywódcę rumuńskiej rewolucji z lat 1848–1849 w Siedmiogrodzie i jest wyrazem walki o wolność, jedność narodową oraz tożsamość Rumunów:


 Katedra Metropolitalna Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny jest jednym z najważniejszych zabytków sztuki rumuńskiej, dziełem architektów Constantina Pomponiu i Georges'a Cristinela. Zbudowana w latach 1923–1933 w stylu neobizantyjskim z elementami rumuńskimi, została wzniesiona z nowych materiałów, szkielet wykonano z żelbetu, a elewacje z rzeźbionego kamienia. Na zdjęciach za katedrą widoczny jest budynek Pałacu Archidiecezji i seminarium metropolitalnego z dwiema czerwonymi kopułami.

Teatr Narodowy im. Luciana Blagi i Opera Rumuńska w Klużu-Napoce, położony naprzeciwko katedry, na placu Stefana Wielkiego, sąsiadującym z placem Avrama Iancu, to elegancki obiekt kulturalny, otwarty w 1906 roku, zaprojektowany przez austriackiego architekta Ferdinanda Fellnera w stylu neobarokowym. Z fasadą zdobioną sztukaterią i posągami, jest perełką architektury, odzwierciedlającą wielokulturową przeszłość miasta. Pierwotnie zbudowany jako Węgierski Teatr Narodowy, stał się symbolem społeczności węgierskiej, zanim po 1918 roku został przekształcony w instytucję rumuńską:


Przed teatrem stoją dwa posągi: Luciana Blagi i Mihaia Eminescu. Na lewo widać różowy Pałac Sprawiedliwości:


    
   Następnie przeszliśmy na Piata Unirii, który otaczają piękne kamienice:


Najważniejszym obiektejest tu katolicka katedra świętego Michała. Budowę kościoła rozpoczęto w połowie XIV wieku. Z tego okresu pochodzi wąskie prezbiterium z dwiema małymi nawami, zamkniętymi absydami. Trójnawowa świątynia budowana była w kilku etapach, w sumie około 500 lat. Kościół wiele razy niszczyły pożary, trzęsienia ziemi i uderzenia piorunów. Przy okazji remontów był wzbogacany o nowe elementy w różnych stylach, od gotyku do baroku. Neogotycka wieża o wysokości osiemdziesięciu metrów pochodzi z 1859 roku i jest najwyższą w Rumunii wieżą kościelną:



 

   Budowę kościoła zaczęto za panowania Zygmunta Luksemburskiego. Jego herb (Cesarza Rzymskiego Narodu Niemieckiego) oraz herby Węgier i Czech znajdują się nad wejściowym portalem. Na górze postać Archanioła Michała walczącego ze smokiem:

   Znajdujący się przed kościołem pomnik konny króla węgierskiego Macieja Korwina nawiązuje do okresu, gdy miasto należało do królestwa węgierskiego, a później cesarstwa austriacko-węgierskiego. Nosiło wtedy nazwę Kolozsvár. Pomnik postawiono z okazji węgierskiego milenium. Jego autorem jest węgierski rzeźbiarz János Fadrusz (1858–1903), który w 1902 roku został honorowym obywatelem miasta. Za ten pomnik otrzymał pierwszą nagrodę na wystawie światowej w Paryżu w 1900 roku:



Przenosimy się teraz nieco na południe. Mijamy mury z Basztą Krawców i dochodzimy do pomnika świętego Jerzego, stojącego przed kościołem kalwińskim:


Kościół kalwiński (ewangelicki reformowany) przy ulicy Mihaila Kogălniceanu, znany również jako Kościół przy Ulicy Wilczej, zachwyca monumentalną, późnogotycką architekturą. Jego budowę rozpoczęto w 1486 roku z inicjatywy króla Macieja Korwina, a ukończono na początku XVI wieku. Przez wieki kościół stał się jednym z najważniejszych w Siedmiogrodzie ośrodków reformacji. Mijamy go i idziemy dalej tą samą ulicą w stronę budynków uniwersyteckich.

Burzliwa i ciekwa historia szkolnictwa wyższego w Klużu-Napoce odzwierciedla losy całej Transylwanii oraz rywalizację i pojednanie kulturowe między Rumunami a Węgrami (miejmy nadzieję, że trwałe). Dzisiejszy, wielojęzyczny Universitatea Babeș-Bolyai jest bezpośrednim spadkobiercą tej historii. 

A zaczęło się od tego, że w 1581 roku król Polski i książę Siedmiogrodu, Stefan Batory, założył w Klużu Kolegium Jezuickie - akademię z prawem nadawania tytułów naukowych. Po wypędzeniu jezuitów szkołę przekształcono w Universitas Claudiopolitana (Uniwersytet Pijarów). Wykładano tam po łacinie, niemiecku i węgiersku. W 1872 roku oficjalnie powołano Królewski Węgierski Uniwersytet imienia Franciszka Józefa, a jedynym językiem wykładowym stał się węgierski. Po I wojnie światowej i włączeniu Siedmiogrodu do Rumunii w 1919 roku, uczelnię przejęły władze rumuńskie, tworząc uniwersytet, dla odmiany z rumuńskim językiem wykładowym. W 1927 roku przyjęto nazwę Uniwersytet Króla Ferdynanda I. Węgierscy profesorowie, którzy odmówili złożenia przysięgi na wierność królowi Rumunii, przenieśli się na Węgry. Tam utworzyli uniwersytet w Segedynie (Szeged). W 1940 roku Węgierski Uniwersytet Franciszka Józefa wrócił do Klużu. Rumuński Uniwersytet Ferdynanda I ewakuowano do Sybina (Sibiu) i Timișoary. Po wojnie nastąpiła kolejna roszada, w wyniku której Kluż wrócił do Rumunii, a rumuński uniwersytet do Klużu i otrzymał imię Vistora Babesa. Równocześnie dekretem królewskim utworzono osobną, państwową uczelnię węgierską o nazwie Uniwersytet Bolyaia na cześć słynnych węgierskich matematyków (Farkasa i Jánosa Bolyai). W Klużu działały wtedy dwa odrębne uniwersytety: rumuński i węgierski. W 1959 roku komunistyczne władze Rumunii zdecydowały o odgórnym połączeniu obu uczelni. Powstaje zunifikowany Uniwersytet Babeșa i Bolyaia I wreszcie po rewolucji w 1989 roku, został zreformowany jako uniwersytet wielokulturowy, prowadzący równoległe linie studiów w językach: rumuńskim, węgierskim oraz niemieckim i jest obecnie największą i jedną z najbardziej prestiżowych uczelni w Rumunii:



  Widoczna powyżej Statua Matki Boskiej Opiekunki to najstarszy pomnik publiczny w Klużu-Napoce, znajdujący się na skrzyżowaniu ulic Kogălniceanu i Universității. Barokowe dzieło zostało wykonane w 1744 roku z inicjatywy hrabiego Antona Kornisa przez austriackiego rzeźbiarza Antona Schuchbauera, na wzór „kolumn dżumy”, wznoszonych na znak wdzięczności za zakończenie epidemii. W centrum pomnika znajduje się trójkątny obelisk ozdobiony chmurami i puttami – uskrzydlonymi aniołami – a na szczycie figura Matki Boskiej Niepokalanej na kuli ziemskiej, miażdżąca węża, symbol zła. Pierwotnie umieszczona przed kościołem jezuitów, figura została rozebrana w 1959 roku, a ostatecznie trafiła w to miejsce.  

   Ulicą Universității wracamy na Bulwar Bohaterów. Mijamy budynek dawnego Ratusza z tarczą herbową miasta. Nieco dalej stoi pomnik Wilczycy Kapitolińskiej, dar rządu włoskiego dla Kluż-Napoki za pielęgnowanie tradycji rzymskich z czasów, gdy tereny te były zamieszkiwane przez Daków. Pod postacią wilczycy znajduje się popiersie cesarza Trajana:





   Ostatnie zdjęcia przedstawiają jedyną budowlę, której wnętrze obejrzeliśmy, ale za to dość nietypową. To cerkiew Rumuńskiego Kościoła Prawosławnego Schimbarea la Față (Przemienienia Pańskiego), zbudowaną w latach 1999-2004, z bardzo nowoczesnym wykończeniem. Drugiego takiego ikonostasu chyba nigdzie nie ma. Prezentuje niezwykłą mieszankę stylów artystycznych. Pomimo stosunkowo niedawnego powstania, kościół szczyci się wnętrzem ozdobionym oszałamiającymi mozaikami, które kojarzą się z Klimtem i Gaudím. Mozaiki wykonał Marko Rupnik (zdolny artysta, ale bardzo dwuznaczna postać - były jezuita, za swoje występki ostatecznie usunięty z zakonu), natomiast drewniane rzeźby i elementy ikonostasu - rumuński artysta Silviu Oravitzan:






   Na tym zakończyliśmy pospieszne (zaledwie 2 godziny) i przez to bardzo powierzchowne, zwiedzanie Kluż -Napoki i udaliśmy się na nocleg do hotelu Sunny Hill. Bardzo dobry hotel, ale położony ponad 7 kilometrów od centrum Kluż-Napoki, więc bez szans na wieczorny spacer. Czyli dołączam kolejne miasto do zwykłego zestawu miejsc, które opuszczałam z poczuciem niedosytu.

Salina Turda

    Kopalnia soli w Turdzie, niedaleko Kluż-Napoki, jest mocno wychwalana przez turystów, ale mnie nie zachwyciła, a wręcz rozczarowała. Nas...