Tytuł notki odnosi się do faktu, że opis wycieczki będę musiała podzielić na części. Nie jest to raczej zapowiedź ponownej wizyty we Florencji, ale kto wie? U mnie niczego nie można całkiem wykluczyć.
Na dwa dni przed wyjazdem wykupiłam objazdowo - pobytową wycieczkę Itaki o nazwie "Słoneczny Adriatyk". Program miał takie zalety, że zawierał kilka fajnych "gotowców", a ponadto dawał sporo czasu na własne pomysły. Przylecieliśmy do Bolonii ok. 23:00, a godzinie 3:10 nad ranem dotarliśmy do hotelu Casa Rossa w Montecatini Terme (strajk na lotnisku i związane z tym długie czekanie na bagaże, potem dwugodzinna jazda autokarem). Stamtąd, po wczesnym śniadanku, ruszyliśmy na podbój stolicy Toskanii.
Florencja mnie zmęczyła i wcale nie zachwyciła. Tak, wiem, to nie jej wina. Po prostu chybiony był pomysł, by wstępne rozejrzenie się po toskańskiej stolicy zorganizować sobie w takiej właśnie formie. Sam środek wakacji i pobyt trwający ledwie 3,5 godziny, w dodatku po nieprzespanej nocy - to nie miało prawa się udać. Nie mogę powiedzieć, żeby mi się tak całkiem nie podobało, ale trudno docenić piękno miasta, gdy forma wycieczki wymusza ograniczenie się do bardzo pobieżnego obejrzenia kilku najważniejszych obiektów, a na ulicach panuje ogromny ścisk i gwar:
Być może dam Florencji kolejną szansę, jadąc tam poza sezonem i na dłużej. Niekoniecznie na bardzo długo, aż taką miłośniczką renesansu nie jestem, ale powiedzmy na 2 - 3 dni. Może na przykład przy okazji tygodniowego pobytu w Toskanii? Na razie jednak nasyciłam się włoskimi miastami i trochę sobie odpuszczę, co najmniej do przyszłego roku.
Mimo tych wszystkich moich zastrzeżeń co do organizacji, jednak sporo we Florencji widziałam i spróbuję rzetelnie to opisać, więc pewnie notek będzie co najmniej dwie, co by uzasadniało tytuł niniejszej...
No, ale do rzeczy. Na wstępie musi być mały zarys dziejów Florencji. Jeśli ktoś byłby bardziej zainteresowany, łatwo znajdzie szersze opracowanie tematu w licznych publikacjach, również internetowych, więc nie ma potrzeby wszystkiego tu opisywać. A oto historia Florencji w pigułce: Miasto założone przez Etrusków, przebudowane przez Rzymian, w kolejnych latach wielokrotnie przechodziło z rąk do rąk, by wreszcie w pierwszej połowie XV wieku poddać się władzy Medyceuszy, którym zawdzięcza złote lata swojego rozwoju. Rządy rodu Medici trwały do 1737 roku (z przerwami). To wtedy przeprowadzali tu swoje eksperymenty i Galileusz Leonardo da Vinci, tworzyli najwięksi mistrzowie: Giotto, Botticelli i Michał Anioł. W kolejnych wiekach Florencja była podbijana przez Francję (która ogłosiła tutaj republikę), a następnie przez Austrię. W XIX wieku stała się częścią Zjednoczonego Królestwa Włoch, a nawet przez pięć lat była jego stolicą. Florentyńczycy chcieli szybko wkroczyć w nowe czasy budując szerokie ulice, wielkie place i nowe domy. Niestety nowe inwestycje przyczyniły się do zniszczenia wielu średniowiecznych zabytków miasta. Również wielka powódź, która w 1966 roku nawiedziła Florencję, zalała wiele cennych zabytków.
Do centrum miasta dotarliśmy z przystanku nad rzeką Arno, mijając Florencką Centralną Bibliotekę Narodową:
Planowe zwiedzanie rozpoczęliśmy od wspaniałej Bazyliki Świętego Krzyża (Santa Croce), jednej z najważniejszych świątyń franciszkańskich we Włoszech. Najprawdopodobniej została zaprojektowana przez Arnolfo di Cambio, kierującego budową od chwili jej rozpoczęcia. Budowa trwała od 1294 do 1442 roku, rok później kościół został konsekrowany przez papieża Eugeniusza IV. Typowa dla florenckich kościołów neogotycka fasada, zwieńczona trzema tympanonami, została zaprojektowana przez Niccolò Matasa w XIX wieku:
Trójnawowa gotycka konstrukcja powstała na planie krzyża egipskiego (w kształcie litery T). Nawy oddzielają od siebie rzędy ośmiobocznych filarów, połączonych ostrymi łukami. Ściany zdobią piękne freski, a okna - witraże z końca XIV wieku. W nawie środkowej, po prawej stronie, znajduje się piętnastowieczna ambona Benedetta da Maiano:
Na przedłużeniu nawy głównej widać Główną Kaplicę (Capella Maggiore) z freskami przedstawiającymi legendę o Świętym Krzyżu, namalowanymi przez Agnola Gaddiego w 1380 roku. Nad poliptykiem z Madonną i świętymi, wykonanym według projektu Geriniego, umieszczony został krucyfiks według szkoły Giotta:
Do nawy poprzecznej przylegają liczne kaplice. Jest wśród nich kaplica Peruzzich i Bardich. Zdobią ją freski Giotta, przedstawiające życie świętego Franciszka z Asyżu i świętego Jana Ewangelisty. Aktualnie trwają prace renowacyjne, więc trudno tam zajrzeć. Natomiast panel ołtarzowy, przedstawiający świętego Franciszka i 20 historii z jego życia, ustawiono przed Capella Maggiore, więc można obejrzeć go z bliska:
Kościół stał się miejscem spoczynku wielu osobistości Florencji. Z tego powodu nazywany jest często florenckim Panteonem. Spoczywają tutaj, po kolei na czterech pierwszych zdjęciach: Michał Anioł, Galileusz, Niccolo Machiavelli, Gioacchino Rossini (19 lat po śmierci zwłoki kompozytora zostały przewiezione z Paryża), ale również inne nagrobki są godne uwagi:
Jest tu również grobowiec (cenotaf) Dantego Alighieri, ale poeta pochowany jest gdzie indziej, w Rawennie, o czym jeszcze napiszę później. Na placu przed bazyliką stoi pomnik poety:
Po prawej stronie kościoła znajdują się krużganki klasztoru Braci Mniejszych, przylegająca do nich kaplica Pazzich oraz Muzeum Kościoła Santa Croce:
Plac przed kościołem oczywiście nosi miano Piazza di Santa Croce. Nie jest to specjalnie ciekawe miejsce, ale warto zwrócić uwagę na dwa obiekty - ozdobiony freskami Palazzo Antellesi i fontannę Pietro z 1673 roku, sygnowaną przez Maria Bardiego. Na ostatnim zdjęciu, nad napisem "Vittorio", widać tabliczkę, pokazującą dokąd sięgał poziom wody podczas pamiętnej powodzi w 1966 roku:
Dalej ulica Borgo dei Greci prowadzi w kierunku zachodnim na Piazza di San Firenze, gdzie znajduje się barokowy kompleks o tej samej nazwie. Zawiera on między innymi kościół San Fiorenzo, zwany też San Firenze, o historii sięgającej XII wieku. W tle widać Palazzo del Bargello i jego wieżę:
Stamtąd docieramy do głównego placu miasta - Piazza della Signoria - z Pallazzo Vecchio oraz otaczającymi go pomnikami i rzeźbami, tworzącymi jedyną w swoim rodzaju galerię sztuki na otwartej przestrzeni. Ale to już pozostawię na kolejny wpis. Chyba jak na notkę o bardzo krótkiej wycieczce, która mi się w dodatku niezbyt podobała, trochę się za bardzo rozpędziłam.




.jpg)






















































































