Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiłkowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiłkowo. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 września 2017

Wyprawa do punktu ZERO.

 Bardzo ciekawą wycieczkę odbyliśmy następnego dnia po przyjeździe do Odessy. Trochę była wyczerpująca, bo z wielogodzinnym przejazdem w każdą stronę, ale obfitowała w tak niepowtarzalne przeżycia, że warto było się trochę pomęczyć.

Delta Dunaju, szczególnie w swej ukraińskiej części, to miejsce niezwykłe. Bagniska, trzcinowiska i podmokłe lasy przecina sieć węższych kanałów i kanalików, tworząc zbiorowisko wysp, częściowo tylko zamieszkałych. Ponieważ za czasów ZSRR ta część imperium była zamknięta i niedostępna jako teren przygraniczny, przetrwała w prawie nie zmienionej postaci i jest jednym z najdzikszych miejsc w Europie. 

W Rumunii, która posiada większą część delty Dunaju, od dawna już rozwija się infrastruktura turystyczna, ale Ukraińcy również szybko się uczą i mają swoje sposoby, by turystów przyciągnąć. Główna miejscowość na tym terenie to Wiłkowo. Osadę zamieszkiwali Lipowianie, potomkowie staroobrzędowców, którzy na mokradłach Dunaju w XVIII wieku założyli kolonię, znajdując schronienie przed prześladowaniami ze strony Rosjan. Na najdalszych obrzeżach imperium, zapomnianych i bagnistych, nikomu nie chciało się ich szukać. Dziś już ludność się nieco przemieszała, a starowierców nikt nie ściga.

Na zdjęciach pomnik Pierwszego Lipowana, a obok - świętego Mikołaja Cudotwórcy, dalej miejscowy cmentarz:

Delta Dunaju, Wiłkowo 1

Delta Dunaju, Wiłkowo 2

Delta Dunaju, Wiłkowo 3

Delta Dunaju, Wiłkowo 4

Naszą podróż rozpoczęliśmy w kompleksie turystycznym "Pelikan", gdzie wsiedliśmy na statek:

Delta Dunaju, kompleks turystyczny

Delta Dunaju, kompleks turystyczny

Delta Dunaju, kompleks turystyczny

Delta Dunaju, kompleks turystyczny

Delta Dunaju, rejs 1

Delta Dunaju, rejs 2

Delta Dunaju, rejs 3

Delta Dunaju, rejs 4

Delta Dunaju, rejs 7

Opuściliśmy Wiłkowo i ruszyliśmy w rejs wśród dziewiczych zarośli, wypatrując kormoranów. Krajobraz niczym znad Amazonki - cicho, pusto, tylko chaszcze i dzikie ptaki. I my na naszej krypie:

Delta Dunaju, rejs 5

Delta Dunaju, rejs 6

Delta Dunaju, rejs 8

Delta Dunaju, rejs 9

Delta Dunaju, rejs 10

Zatrzymaliśmy się dwa razy. Po pierwszej godzinie rejsu przybiliśmy do przystani, na której powitała nas zażywna jejmość w fartuchu - gospodyni w ośrodku Kwakenburg - i zaprosiła na obiad. Ucha (zupa rybna), gotowany karp i sum z sosem czosnkowym, chlebek z miodem i czerwone wino własnej produkcji, to dla nas jadłospis niemal egzotyczny:

Delta Dunaju, ośrodek Kwakenburg 1

Delta Dunaju, ośrodek Kwakenburg 2

Delta Dunaju, ośrodek Kwakenburg 3

Delta Dunaju, ośrodek Kwakenburg 4

Po krótkiej sjeście wypłynęliśmy w dalsza drogę i dotarliśmy do pięknych dzikich plaż przy tak zwanym Zerowym Kilometrze. Miejsce to jest symboliczną granicą między Dunajem a Morzem Czarnym. Nazwa sugeruje wprawdzie jakiś początek, ale Dunaj to jedyna rzeka w Europie, której pomiar prowadzony jest w odwrotnym kierunku: nie z prądem, a pod prąd. Czyli wbrew nazwie Dunaj się tu kończy, a nie zaczyna:

Delta Dunaju, Zerowy Kilometr 1

Delta Dunaju, Zerowy Kilometr 2

Delta Dunaju, Zerowy Kilometr 3

Delta Dunaju, Zerowy Kilometr 4

Szkoda, że nie można się tu rozłożyć na dłużej, ale niestety obowiązuje tu zakaz kąpieli. Na szczęście po drodze do Odessy są jeszcze inne plaże. Jedną z nich, w Primorsku, odwiedziliśmy na krótko, jako że czekało nas jeszcze około 250 kilometrów jazdy po kiepskich ukraińskich drogach:

Delta Dunaju, plaża w Primorsku

Matera, cz. 3 - nie tylko Sassi

    Na początku naszego pierwszego spotkania z Materą mieliśmy trochę wolnego czasu do zagospodarowania. Od parkingu szybko przebrnęliśmy pr...