Bolonia, jak każde włoskie miasto, ma bardzo bogatą historię. Opiszę ją teraz w wielkim skrócie, a zainteresowanych tematem głębiej odsyłam do licznych opracowań, dostępnych również w internecie.
Najpierw Etruskowie założyli swoją osadę, zwaną Felsina. Po opanowaniu jej w IV wieku p.n.e. celtyckie plemię Bojów, powstała tu cywilizacja, nazywana galijsko-etruską. W kolejnych wiekach władzę sprawowali na zmianę Rzymianie i Kartagińczycy. Rzymianie, w odwecie za udzielone Hannibalowi poparcie, zrównali miasto z ziemią, a w 189 roku p.n.e. założyli w tym miejscu swoją kolonię, zwaną Bononia. Połączona drogami z innymi miastami cesarstwa, szybko stała się centrum handlowym oraz jednym z najbogatszych miast Italii.
Po upadku Bolonii w wyniku wojen z Germanami, świetność przywrócił miastu jego biskup - święty Petroniusz (V wiek). Zbudował on klasztor świętego Szczepana i odbudował wiele innych budowli. Później miasto znalazło się w państwie Odoakra i Teodoryka Wielkiego, a w kolejnych wiekach w bizantyjskim egzarchacie raweńskim, dzięki któremu zyskało miejskie mury. Kolejno przechodziło w ręce Longobardów i państwa papieskiego. W 1088 roku założono tu Uniwersytet Boloński. Okres największego rozwoju miasta przypadał na wiek XII, kiedy istniała tu autonomiczna komuna miejska. Również w kolejnych wiekach, pod protektoratem papieży, miasto rozbudowywało się intensywnie, powstało wtedy wiele budowli, które możemy podziwiać do dzisiaj.
Następne lata już nie były tak bogate w wydarzenia, więc na tym wstęp historyczny zakończę.
Zwiedzanie Bolonii warto zacząć od samego środka, czyli od Piazza Maggiore. Najstarszy obiektem jest tu Palazzo del Podesta, powstały w 1200 roku jako siedziba władz miejskich. Kilkadziesiąt lat później okazał się za mały, więc dobudowano drugą część, zwaną Palatium Novum. Niedługo potem, na ponad 20 lat, uwięziono tam króla Enzio Sardyńskiego, po czym nazwę pałacu zmieniono na Palazzo Re Enzo. W efekcie rozbudowy powstała budowla tak wielka, że w jej obrębie przecinają się dwie uliczki. Całość wieńczy wieża Campanile dell'Arengo z 1259 roku. Obecny wygląd starszej części zawdzięczamy renesansowej przebudowie, natomiast dobudowana część zachowała swój gotycki styl.
Nie wiem, co to za klątwa, ale zawsze, gdy próbuję uwiecznić na zdjęciach zabytkowe budowle, słońce świeci nie z tej strony, co trzeba:






W południowej części placu dominuje Bazylika Świętego Petroniusza (Bazylica di San Petronio). Jej budowa ruszyła w 1390 roku, po zburzeniu wielu mieszczańskich pałaców i co najmniej 8 małych kościołów i kaplic. Pierwszy etap prac zakończono w 1479 roku, a dzwonnicę dobudowano jeszcze kilka lat później. Była to wówczas największa świątynia Włoch. Dziś jest dziesiątą co do wielkości świątynią na świecie, a pierwszą wśród budowli z cegły (długość 132 m, szerokość 66 m, wysokość 47 m, kubatura 258 000 m3). Wciąż jednak pozostaje nie ukończona, co widać szczególnie na fasadzie, obłożonej marmurem tylko do pewnej wysokości. Konsekracja i pierwsza msza miały miejsce dopiero w 1954 roku:




Zaraz po wejściu uderza nas piękno monumentalnego gotyckiego sklepienia i naw, przedzielonych rzędami kolumn:




Wnętrze bazyliki mieści 22 kaplice boczne. W jednej z nich pod ołtarzem przechowywane są relikwie patrona:


W kolejnej kaplicy znajduje się muzeum, w którym zgromadzono cenne eksponaty, głównie z XIII - XVIII wieku:



I kilka ujęć na zakończenie - całość, ołtarz główny i jeszcze jedna kaplica:




Na prawo od bazyliki widać Palazzo dei Notai, zbudowany w 1287 roku dla stowarzyszenia notariuszy. Natomiast na lewo, prostopadle do fasady kościoła, stoi Palazzo dei Banchi. To dzieło wybitnego architekta Giacomo Barozzi da Vignoli, autora projektu słynnego rzymskiego Il Gesu, "wzorca" barokowych kościołów, szczególnie jezuickich. Pałac posiada 15 arkad, pod dwiema biegną wąskie uliczki:



A tak wygląda świat za arkadami, gdzie nadal, jak w średniowieczu czy epoce renesansu, kwitnie drobny handel. Dwa pierwsze zdjęcia zrobiłam w niedzielne popołudnie, kiedy wszystko było pozamykane i nawet nie wiedziałam, co to za miejsce. Kiedy wróciliśmy tam w poniedziałek wieczorem, byłam w szoku, bo wszystko wyglądało zupełnie inaczej:





Od zachodu plac zamyka budynek Palazzo d'Accursio o Comunale i tam też zaczyna się kolejny plac, Piazza Nettuno. Ale to już materiał na osobną notkę.







































