Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bartne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bartne. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 sierpnia 2025

Niebieskim szlakiem do Bartnego

    Czwartego dnia, nie zważając na zapowiadany upał, wybraliśmy się na prawie 18-kilometrową pieszą wycieczkę. Podjechaliśmy na parking na Przełęczy Małastowskiej, gdzie zostawiliśmy samochód. Zięć zaproponował, że po zakończonym przejściu może nas dostarczyć z każdego miejsca z powrotem na parking. Dzięki temu mogliśmy zrobić spacer po dowolnej trasie, bez potrzeby zatoczenia kółeczka. Umówiliśmy się, że zadzwonimy, gdy znajdziemy się w Bartnem. 

   Najpierw udaliśmy się w kierunku Magury Małastowskiej, do nieczynnego schroniska imienia prof. Stanisława Gabryela. Coś się tam dzieje, trwa remont, więc kiedyś może znowu będzie czynne. Na razie zrobiliśmy tylko kilka zdjęć schroniska i stanicy GOPR-u:







  Stamtąd wróciliśmy na przełęcz i poszliśmy niebieskim szlakiem dalej. Nie zatrzymywaliśmy się na razie na cmentarzu wojennym, bo wyglądało na to, że po południu będzie lepsze słońce do zdjęć, tylko od razu ruszyliśmy na trasę. Szlak, szczęśliwie przy tej pogodzie, prowadził głównie lasem:



  W pobliżu Banicy zeszliśmy na szosę, aby dojść do wyjątkowego miejsca. Znajduje się tam pomnik, upamiętniający siedmiu polskich lotników, poległych w czasie wojnyZałoga samolotu należała do 1586 Eskadry do Zadań Specjalnych (S.D.F.), utworzonej na bazie 301 dywizjonu bombowego w grudniu 1943 roku i stacjonowała na lotnisku Campo Cassale koło Brindisi we Włoszech. Samolot Halifax, dowodzony przez kapitana Franciszka Omylaka, niósł pomoc dla walczącej Warszawy. W drodze powrotnej, w nocy 28 sierpnia 1944 roku, został zestrzelony przez załogę niemieckiego myśliwca i rozbił się na terenie nie istniejącej dziś wsi Banica. Szczątki lotników pochowano na miejscu katastrofy. W 1980 roku przeniesiono je na Brytyjski Cmentarz Wojenny w Krakowie. Długo sądzono, że było to dwóch członków załogi zestrzelonego 17 sierpnia 1944 r. nad Olszynami bombowca Liberator, pod dowództwem kapitana Zygmunta Pluty. W 2006 badania znalezionych fragmentów samolotów wykazały, że w Banicy miała miejsce katastrofa innego samolotu - Halifaxa. Wyjaśniono dzięki temu los załogi kapitana Omylaka, bo wcześniej sądzono, że Halifax został zestrzelony w drodze powrotnej nad Adriatykiem. Zbudowano nowy pomnik i zmieniono tablicę pamiątkową, ponieważ poprzednia zawierała błędne informacje:



   Nie wróciliśmy od razu na niebieski szlak, tylko zaszliśmy jeszcze do gospodarstwa agroturystycznego "Gościniec Banica". Współczesna część jego historii rozpoczęła się 50 lat temuW połowie lat 70 - tych wieś Banica, całkowicie opuszczona przez dawnych mieszkańców, ożyła za sprawą grupy studentów z SKPB Lublin, którzy znaleźli spory domopuszczony, ale na podmurówce kamiennej, z oknami i dachem krytym blachą. Postanowili więc go kupić, zagospodarować i zrobić w nim studenckie schronisko. Muszę się pochwalić, że głównych inicjatorów całego przedsięwzięcia, czyli Luśkę, Piotrka, Andrzeja i Ryśka, znam osobiście od lat. Z czasem chatkę studencką przejął "Almatur". W 1997 roku, podczas prowadzenia remontu, schronisko niestety spłonęło. Dzisiejsza wieś Banica to tylko dwa domy - stara "Chata Wróbla" oraz właśnie "Gościniec Banica", który powstał na zgliszczach starego schroniska, ale poza lokalizacją nie ma z nim nic wspólnego: 





   Wypiliśmy kawkę, Zbyszek pobrzdąkał na gitarze, po czym ruszyliśmy w dalszą drogę. Szliśmy najpierw szlakiem żółtym, a potem dalej niebieskim, w kierunku bacówki PTTK w Bartnem:






Tam zjedliśmy na spółkę porcję pierogów z jagodami i popiliśmy jedną colą. Na więcej nam zabrakło gotówki, a kartą się nie dało płacić, bo nie było tam internetu. Na colę też nie mieliśmy złotówek, ale pani przyjęła od nas 2 euro, które zostały w portfelu po pobycie w Bardejowie.

Umówieni byliśmy tak, że zejdziemy do Bartnego, Mateusz tam po nas przyjedzie i odstawi nas do samochodu. Od wyjścia z bacówki usiłowaliśmy po niego zadzwonić, ale niestety nie było nie tylko internetu, ale także zasięgu. Jeszcze spokojnie doszliśmy do wsi i obejrzeliśmy obie cerkwie (opis w jednej z poprzednich notek, tej o Szlaku Architektury Drewnianej). Zasięgu nadal nie było, więc już się trochę zaczęło robić nerwowo. Szliśmy dalej w kierunku Bodaków, mając nadzieję, że w końcu coś drgnie. Niestety nie drgnęło. Niewiele myśląc, na widok zbliżającego się akurat wypasionego czarnego SUV-a zamachaliśmy i pan się uprzejmie zatrzymał. Potem dowiózł nas prawie do drogi Gorlice - Konieczna, gdzie zasięg się wreszcie objawił. Google mówią, że to było 8 kilometrów. Chyba byśmy padli, gdyby trzeba było to przejść, po przedeptanych wcześniej 18 kilometrach. A tak żyjemy i mamy się dobrze. Mateusz po kwadransie do nas dotarł i odstawił nas na Przełęcz Małastowską.

  Na zakończenie obejrzeliśmy jeszcze kolejny cmentarz z I wojny światowej, o numerze 60. Zaprojektowany został przez Dušana Jurkoviča, podobnie jak ten na Rotundzie. Spoczywa tu 174 żołnierzy armii austro-węgierskiej, w tym wielu Polaków. Dwunastoboczną nekropolię otacza ogrodzenie z bali. Centralnym obiektem jest drewniana konstrukcja, zwieńczona kompozycją z krzyży:





   Z cmentarza wróciliśmy na parking. Stał tam nasz samochód, tak sprytnie ustawiony, żeby cały czas znajdował się w cieniu, bo tymczasem temperatura doszła do 36 stopni. I pojechaliśmy do Gładyszowa na obiadokolację.

piątek, 1 sierpnia 2025

Szlakiem Architektury Drewnianej

   Oczywiście całego oficjalnego szlaku nie przeszliśmy, w samym województwie małopolskim ma on 1500 km i obejmuje 253 zespoły architektoniczne od kościołów, cerkwi, kaplic i dzwonnic po spichlerze, wiejskie chałupy i szlacheckie dwory, z czego osiem obiektów znajduje się na liście UNESCO. Nam udało się obejrzeć (czasem tylko z zewnątrz) 13 zabytkowych kościołów i cerkwi, co na 4 - dniowy wyjazd było zupełnie niezłym osiągnięciem. Szczególnie, że pojechaliśmy tam nie tylko na zwiedzanie drewnianych świątyń, chociaż tę notkę im właśnie poświęcam.

   We wtorek, jadąc do Bajdejowa, zajrzeliśmy do Koniecznej i Zdyni, a po powrocie obejrzeliśmy oba obiekty w Gładyszowie. Niestety wszystkie te świątynie były zamknięte, więc wnętrz nie zobaczyliśmy.

   Cerkiew pod wezwaniem św. Bazylego Wielkiego w Koniecznej, obecnie prawosławna, wcześniej greckokatolicka, powstała w latach 1903 - 1905:





  Cerkiew pod wezwaniem Opieki Matki Bożej w Zdyni, dawniej greckokatolicka, obecnie pełni funkcję parafii prawosławnej. Pierwsza cerkiew powstała tu w pierwszej połowie XVI wieku. Obecny budynek jest jednak znacznie młodszy – pochodzi z 1795 roku:





   Po powrocie do Gładyszowa poszliśmy najpierw obejrzeć cerkiew Wniebowstąpienia Pańskiego, wzniesioną w latach 1938–1939 przez huculskich cieśli. Po wysiedleniu ludności łemkowskiej z tych terenów (1947), cerkiew stała się własnością państwa i do 1985 roku była użytkowana przez miejscową parafię rzymskokatolicką. Wtedy też reaktywowano parafię greckokatolicką, która działa do dziś:




   Druga cerkiew w Gładyszowie dopiero powstaje. Ma być repliką dawnej cerkwi z Nieznajowej, pod wezwaniem Kosmy i Damiana, wybudowanej w 1780 roku, która po wysiedleniu Łemków popadła w ruinę, aż w 1964 roku zawaliła się całkowicie. Jej pozostałości rozebrano w 1970 roku. Wcześniej była uważana za jedną z piękniejszych świątyń łemkowskich. Na szczęście istnieje pełna inwentaryzacja architektoniczna, a także pewne elementy dawnej konstrukcji, natomiast w archiwach znajduje się około pięćdziesięciu zdjęć zniszczonej świątyni. Dzięki temu możliwa jest budowa repliki:

   Niestety przegapiliśmy zabytkową kaplicę, również należącą do Szlaku, która znajduje się niedaleko budowanej cerkwi. Będzie do nadrobienia następnym razem.

   Następnego dnia byliśmy w Kwiatoniu, Skwirtnem, Hańczowej i Wysowej. Weszliśmy tylko do cerkwi w Kwiatoniu i do przedsionka kościoła w Wysowej. Pozostałe obiekty oglądaliśmy jedynie z zewnątrz. 

Zaczęliśmy od Kwiatonia i pochodzącej z 2 - giej połowy XVII wieku cerkwi greckokatolickiej pod wezwaniem św. Paraskewy (obecnie kościół rzymskokatolicki), jedynej, którą tego dnia udało się zwiedzić w środku. Jest klasycznym przykładem łemkowskiej architektury cerkiewnej; uważa się ją za jedną z najpiękniejszych cerkwi w Polsce. Zachowało się tu kompletne wyposażenie, m.in. ikonostas autorstwa M. Bogdańskiego z 1904 roku, polichromia o motywach figuralnych i ornamentalnych z 1811 roku, a w prezbiterium ołtarz główny z XIX wieku. Świątynię wpisano na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Naturalnego UNESCO w 2013 roku: 

  Kilka kilometrów dalej na południowy wschód leży wioska Skwirtne. Znajduje się tam dawna greckokatolicka cerkiew Świętych Kosmy i Damiana, powstała w 1837 roku. Od 1947 roku świątynia zaczęła być użytkowana jako Kościół rzymskokatolicki. Uznawana jest za modelowy przykład XIX - wiecznej cerkwi, wzniesionej w stylu łemkowskim typu północno-zachodniego.



 Kolejną wsią w tej okolicy jest Hańczowa. Znajduje się tam parafialna cerkiew prawosławna pod wezwaniem Opieki Matki Bożej. Jest to jedna z najlepiej zachowanych cerkwi łemkowskich. Trójdzielna, z wieżą izbicową, zawiera kompletne wyposażenie cerkiewne z XVIII i XIX wieku. Wnętrze zdobią polichromia figuralna i ornamentalna oraz ikonostas, wykonane przez Antoniego, Michała i Zygmunta Bogdańskich pod koniec XIX wieku: 






   Stamtąd pojechaliśmy jeszcze dalej na południe, do Wysowej. Na samym początku wsi znajduje się katolicki kościół Najświętszej Marii Panny Wniebowziętej, zbudowany w latach 1935–1938 według projektu Zdzisława Mączeńskiego. Zarojektowany został jako typowy kościół drewniany tego okresu i nawiązuje do tradycji dawnego budownictwa regionalnego. Ołtarz główny barokowy z XVIII lub XIX wieku, został przeniesiony z innej świątyni, obraz Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny namalował Mieczysław Wyrobek. Pozostałe wyposażenie jest współczesne:



   Z przeciwnej strony miejscowości stoi prawosławna cerkiew parafialna pod wezwaniem św. Michała Archanioła, zbudowana w 1779 roku jako świątynia greckokatolicka. Polichromia (motywy architektoniczne, figuralne i ornamentalne) została wykonana w latach 1912–1913. Wyposażenie świątyni pochodzi z XVIII i XIX wieku. Cennym zabytkiem jest późnobarokowy ikonostas.




   W kolejne dni widzieliśmy jeszcze dwie cerkwie w Bartnem (bardzo pobieżnie, bo w lekkim pośpiechu)) oraz jedną w Sękowej. Obie cerkwie w Bartnem są pod wezwaniem świętych Kosmy i Damiana. Pierwsza z nich jest cerkwią prawosławną, obecnie parafialną. Powstała w roku 1928:



  Druga cerkiew była kiedyś świątynią greckokatolicką, obecnie pełni funkcje muzealną. Pochodzi z 1842 roku. Dolne partie wieży mogą pochodzić z XVIII wieku.

   I ostatni oglądany obiekt, należący do Szlaku Architektury Drewnianej, to gotycki kościół filialny świętych Filipa i Jakuba w SękowejWzniesiony na początku XVI wieku (ok. 1520 roku, najpóźniej w 1522), należy do najpiękniejszych polskich zabytków drewnianych, do 1914 roku uważany był za najpiękniejszy drewniany kościół w Małopolsce. Nazywany bywa Perłą Beskidu Niskiego ze względu na swoją historię oraz specyficzny wygląd, trafił też na listę UNESCO. Otaczające kościół rozłożyste podcienia, wsparte na słupach, zwane "sobotami", nadają świątyni specyficzny charakter. Nazwa „soboty” nawiązuje do dawnej praktyki wiernych, którzy przybywali na nabożeństwa niedzielne często ze znacznych odległości dzień wcześniej (czyli w sobotę), po czym oczekiwali do rana, gromadząc się wokół kościoła – soboty dawały im schronienie przed opadami deszczu czy wiatrem. 

  We wnętrzu świątyni, które tym razem udało się również zobaczyć, znajduje się późnorenesansowy ołtarz główny z początku XVII wieku, zrekonstruowany w latach 1948 - 49 po dewastacji w 1915 roku. W jego części środkowej mieści się obraz przedstawiający świętych: Mikołaja, Benedykta i Antoniego, po obu stronach którego ustawione są w niszach posągi świętych Piotra i Andrzeja. Na predelli (podstawie) ołtarza znajduje się płaskorzeźba ze sceną Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny, a w zwieńczeniu – wizerunki świętych Filipa i Jakuba. Widoczne na ścianach fragmenty neogotyckiej polichromii pochodzą z ok. 1888 roku. Warto zwrócić uwagę na późnogotycki portal wejściowy, zamknięty łukiem zwielokrotnionym i dekorowany ornamentem oraz późnogotycką chrzcielnicę o kształcie kielichowym z 1522 roku:










   Wszystkie obiekty należące do Szlaku Architektury Drewnianej, które mniej lub bardziej dokładnie obejrzeliśmy, były naprawdę piękne. Może jeszcze kiedyś uda się zobaczyć również pozostałe, przynajmniej te w Beskidzie Niskim, bo mamy nadzieję tam regularnie wracać.

Matera, cz. 3 - nie tylko Sassi

    Na początku naszego pierwszego spotkania z Materą mieliśmy trochę wolnego czasu do zagospodarowania. Od parkingu szybko przebrnęliśmy pr...