Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cinque Terre. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cinque Terre. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 czerwca 2025

Levanto

     Cinque Terre rozciąga się między La Spezzią a Levanto. W La Spezii mieszkaliśmy, pięć miasteczek Cinque Terre zaplanowaliśmy do zwiedzania, a Levanto w ogóle nie braliśmy pod uwagę w naszych planach. Na szczęście coś nas natchnęło w ostatniej chwili, plany zostały skorygowane i w efekcie spontanicznie wsiedliśmy do pociągu, kompletnie nieprzygotowani. Na temat Levanto niewiele można znaleźć w sieci, Wikipedia miejscowość totalnie lekceważy, ograniczając się praktycznie do podania liczby ludności (5,5 tysiąca), a przecież jej historia jest długa i ciekawaLevanto ma naprawdę wiele do zaproponowania i cieszę się, że tam dotarłam.

   Na szczęście miejscowa gmina temat historii okolic potraktowała poważnie, umieszczając krótki zarys dziejów na swojej stronie, więc i ja się do jej promocji przyczynię, streszczając stosowny fragment. 

  W czasach rzymskich na wzgórzach pobliskiego Montale istniała mała wioska o nazwie Ceula. Znajdowała się w miejscu, w którym starożytna droga liguryjska, prowadząca z głębi lądu, dochodziła do wybrzeża, więc był to strategiczny węzeł o dużym znaczeniu. Po upadku Cesarstwa Rzymskiego (476 r. n.e.) Ceula stała się częścią Cesarstwa Bizantyjskiego. W epoce karolińskiej (początek IX wieku) dzwonnica kościoła San Siro, istniejąca do dziś w wiosce Montale, służyła jako wieża strażnicza i obrona przed atakami z morza. Jednak od XIII wieku znaczenie wioski spadło na rzecz Levanto, które zaczęło się rozwijać bezpośrednio nad morzem. Średniowieczna wioska początkowo była skupiona wokół kościoła Sant'Andrea oraz wzgórza San Giacomo, w XV wieku nastąpił jej znaczny rozwój i rozbudowa w kierunku równiny Ghiararo. Ważne funkcje, przypisane Levanto przez Republikę Genueńską, sprawiły, że w kolejnych latach zadecydowano o powstaniu Borgo Nuovo.

   Niedawno, przy wykorzystaniu funduszy europejskich, przeprowadzono duże projekty renowacyjne w historycznym centrum, w tym odrestaurowano dawny klasztor augustianów, zwany Ospitalia del Mare oraz kamienice wzdłuż Via Garibaldi. W rezultacie całość robi bardzo dobre wrażenie, choć jeszcze niektórym obiektom przydałaby się pomoc.

    Od stacji szliśmy wzdłuż Via G. Garibaldi, podziwiając budynki z XVII i XVIII wiekuktóre wznoszą się po obu stronach tej ulicy. Tam też w jednej z restauracji zjedliśmy lunch. Potem dotarliśmy do Piazza Cavour z pomnikiem Camilla Benso Conte di Cavour i budynkiem Palazzo Municipale, czyli dawnym XVII-wiecznym klasztorem klarysek, będącym obecnie siedzibą ratusza i innych urzędów miejskich:






  Kościół św. Rocha (San Rocco) znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie, przy via M. Vinzoni. Jego budowa datowana jest na XVII w.. Stanowił on część klasztoru sióstr klarysek, które mogły niezauważone uczestniczyć w nabożeństwach, kryjąc się za dwiema kratami w sektorze chóru. Cały budynek wymaga kompleksowej konserwacji. Fasada jest skromna, jedynie nad portalem widać małą niszę z kolorową statuą, przedstawiającą świętego Rocha:

    Stamtąd przeszliśmy jeszcze w kierunku plaży:


  Plażowanie było symboliczne, ograniczyło się do rzut oka na całość nabrzeża, bo chcieliśmy jeszcze obejrzeć najstarszą część Levanto i oczywiście resztę Cinque Terre. Przeszliśmy więc na Piazza del Popolo, gdzie znajduje się średniowieczna Loggia, w dokumentach wzmiankowana już pod koniec XIII wieku. Przebudowano ją na początku XVI wieku, najprawdopodobniej wykorzystując ponownie stare materiały budowlane. Składa się z jednego dużego pomieszczenia, ograniczonego od frontu kolumnami i łukami. Ze względu na bliskość portu wykorzystywano ją do celów handlowych. Do XVIII wieku mieściło się tu także archiwum miejskie:

   Naprzeciwko, po południowe stronie placu, zaczyna się wąska uliczka Via Don E. Toso, która prowadzi do kościoła parafialnego Sant'Andrea. Na rogu znajduje się ciekawy budynek Casa Restani, dość stary, jak głosi napis na tabliczce:


    Dalej uliczka rozwidla się. W lewo biegnie pod murem oporowym kościoła jako Piazza dei Boggiani. Widać stąd pięknie sąsiednie wzgórze z równie starymi budowlami, m.in. wieżą zegarową i oratorium San Giacomo, a w prawo zakosami wiedzie na plac przed kościołem:



  Kościół Św. Andrzeja jest jedną z najstarszych budowli w Levanto. Budowę rozpoczęto w 1222 roku, a konsekrowano kościół w roku 1463. Rozbudowano go później, dodając dwie nawy boczne. Fasada, ozdobiona naprzemiennymi pasmami białego marmuru z Carrary i paskami ciemnozielonego serpentynitu, kończy się u góry serią małych, ostrołukowych nisz, u podstawy których znajdują się mocno podniszczone ozdobne elementy. Wewnątrz można rozpoznać pierwotny układ nawy głównej, ze sklepieniem krzyżowym i filarami w miejscowym serpentynicie:









  Na ostatnim zdjęciu widzimy dość nietypową jak na wyposażenie kościoła, współczesną rzeźbę, przedstawiającą rybaka, dłuta miejscowego artysty Renzo Bighetti. A jakieś 100 metrów za kościołem znajduje się hotel w odrestaurowanym budynku dawnego klasztoru augustianów, zwanym Ospitalia del Mare:

   Wróciliśmy na Piazza del Popolo i z prawej strony Loggii powędrowaliśmy stromą drogą pod górę, mijając dwa małe zabytkowe kościółki. Pierwszy z nich to Oratorio di San Giacomo. Jest siedzibą dawnego bractwa, założonego w drugiej połowie XIII wieku, które trafiło tu po wybudowaniu budowli, pod koniec XVI wieku. Konsekrację oratorium datowano na 23 czerwca 1600 roku. Na fasadzie, która w pierwszej dekadzie XXI wieku razem z całym kompleksem przeszła gruntowną renowację i konserwację, znajduje się obraz z początku XX wieku, natomiast w przestrzeni poniżej, nad wejściem głównym - płaskorzeźba z białego marmuru karraryjskiego, autorstwa nieznanego lombardzkiego rzeźbiarza, datowana na pierwszą połowę XV wieku:


   Parę metrów dalej jest podobnej wielkości budynek Chiesa di Santa Maria della Costa. Mógł on powstać nawet w XII w., ale konsekrowany był w 1334 roku. Można założyć, że istniejący wcześniej budynek przeszedł prace restauracyjne w tym dniu i mogła to być data ponownej konsekracji. Wartość artystyczną zachowało nadproże, umieszczone na portalu głównym, wykonane z marmuru kararyjskiego. Płaskorzeźba z XVI wieku przedstawia świętego Jerzego ze smokiem, a jej szczególną cechą jest to, że odciśnięto wokół herby szlacheckie rodziny Da Passano:



  Na tym wycieczkę do Levanto zakończyliśmy, a całą trasę oprócz dojścia do dworca, przedstawia mapka (wrzucam na koniec, bo powstała też późno, już po naszej wędrówce):


  Wróciliśmy na dworzec i pojechaliśmy do Monterosso al Mare, aby dokończyć zwiedzanie, co jest opisane w stosownej notce. Tam wsiedliśmy na statek, by najpierw od strony morza obejrzeć Vernazzę (2, 3, 4 i 5 zdjęcie), Corniglię (6, 7 i 8 zdjęcie) i Manarolę (ostatnie 4 zdjęcia), a potem w porcie w Manaroli zejść na ląd:












 
  A wpis o Manaroli już niebawem.

wtorek, 17 czerwca 2025

Monterosso al Mare

   Kolejny przystanek mieliśmy w Monterosso al Mare, czyli i "monte", i "mare", a na temat "rosso" nie mam zdania, chociaż coś czerwonego by się pewnie znalazło. Przyjechaliśmy tu pociągiem z Vernazzy. Od razu skierowaliśmy się nabrzeżem na zachód, żeby obejrzeć „Giganta” (rzeźba z żelaza i cementu autorstwa Arrigo Minerbi 1910) i plażę:




   Planowaliśmy potem znaleźć w okolicy jakiś sympatyczny lokal na obiadek. Jednak tłumy ludzi nas mocno zniechęciły i postanowiliśmy natychmiast wrócić na dworzec, aby podjechać do Levanto. Tego wcześniej w ogóle nie było w planie, ale postanowiliśmy odwiedzić jeszcze jedno miasto (nigdy za wiele), z nadzieją, że tam będzie luźniej. Na temat Levanto napiszę osobną notkę, a teraz będzie o dalszym ciągu zwiedzania Monterosso, co nastąpiło jakieś trzy godziny później:

  Wróciliśmy oczywiście pociągiem i po przejściu tunelem pod wzgórzem San Cristoforo, oddzielającym nową część Monterosso od starej, znaleźliśmy się w okolicy portu. Na zboczu góry znajdują się jedne schody, a za nimi chodnik, którym można dojść do kolejnych, prowadzących do pomnika św. Franciszka i dalej, do klasztoru kapucynów:









    Prace przy budowie klasztoru trwały od 8 października 1619 r. do 1624 r. W roku 1810, w czasach napoleońskich, przekształcono go w garnizon, lazaret i magazyn. Budowlę zakupił w 1894 r. Don Giuseppe Policardi, który po renowacji przekazał ją kapucynom. Podczas II wojny światowej obiekt uległ poważnym zniszczeniom. Ostatni remont przeprowadzono w 2000 roku, a od 2006 roku można zwiedzać kościół San Francesco. 

   Z klasztoru da się przejść do pięknego starego cmentarza:












   Powrót nastąpił tą samą drogą, z widokiem na starą wieżę:

   Aby dotrzeć do centrum starego Monterosso, minęliśmy wiadukt kolejowy. Następnie przeszliśmy wzdłuż Via Roma, głównej ulicy miasteczka, a wróciliśmy równoległą Via Vittorio Emanuele:








   Po drodze dotarliśmy na Piazza Don Giovanni Minzoni z dwoma zabytkowymi obiektami: kościołem Giovanni Battista i sąsiadującym z nim budynkiem Oratorio Mortis et Orationis - Confraternita dei Neri. 

   Oratorium zbudowano w XVII w. w stylu barokowym. W 1922 r. odnowiono fasadę w czarno - białe paski. Fasada i wnętrze ozdobione są czaszkami i szkieletami, które przypominają kruchości życia. Wewnątrz znajduje się drewniana statua Sant'Antonio Abate z klasztoru, który znajdował się na cyplu Mesco około 1000 roku i był siedzibą Bractwa Czarnego, którego praca polegała głównie na pochówku osób mniej zamożnych, nie posiadających pieniędzy, uzupełnionym modlitwą i adoracją konsekrowanej hostii, stąd nazwa Mortis et Orationis:




   Kościół to przykład gotyku genueńskiego. Został zbudowany w latach 1244 - 1307, przebudowany w epoce baroku oraz w latach 1963-1964. Na fasadzie z naprzemiennymi pasmami ciemnozielonego i białego marmuru znajdują się: centralna rozeta z białego marmuru oraz luneta z XVIII-wiecznym freskiem, przedstawiającym chrzest Chrystusa. Wewnątrz można podziwiać: chrzcielnicę z 1360 r., obraz Madonny del Rosario ze szkoły Luca Cambiaso, obraz przedstawiający Ukrzyżowanie. Dzwonnica to średniowieczna wieża obronna wzniesiona w XV wieku i przebudowana w XVIII wieku po trzęsieniu ziemi:





   Na zakończenie pokręciliśmy się trochę po rozległym Piazza Garibaldi z arkadami, fontanną oraz stojącym nieco na uboczu, pomnikiem Garibaldiego:







   Stamtąd przeszliśmy do portu, żeby popłynąć statkiem do Manaroli:




   Ostatnie zdjęcie przedstawia Monterosso, widziane już od strony morza. Resztę zdjęć z rejsu dołączę do notki o Levanto, żeby zachować w miarę podobne długości wpisów i liczbę zamieszczanych zdjęć. 

Matera, cz. 3 - nie tylko Sassi

    Na początku naszego pierwszego spotkania z Materą mieliśmy trochę wolnego czasu do zagospodarowania. Od parkingu szybko przebrnęliśmy pr...