Lot z Katowic do Brindisi sam w sobie był ciekawym przeżyciem. Podstawiono inny samolot, więc niektórym pasażerom trzeba było pozmieniać numery siedzeń. Na przykład naszego rzędu (31) w ogóle nie było i zostaliśmy przeniesieni do 21. Ponadto samolot przyleciał opóźniony, boarding rozpoczął się już po planowej godzinie wylotu, a to jeszcze nie był koniec atrakcji. Kiedy już wszyscy siedzieli, pojawił się komunikat, że jednakowoż nasza maszyna nie poleci, bo się zepsuła. Musieliśmy wyjść, a autobusy przewiozły nas daleko na obrzeża lotniska, gdzie czekał inny airbus, nowszy i większy. Załogę również przewieziono. Przed startem kapitan oświadczył, że wprawdzie mamy godzinę opóźnienia, ale ma teraz lepszy samolot, to nadrobi. Okazało się, że faktycznie przylecieliśmy na miejsce prawie o czasie, czyli ok. 13:30. Czyli na dwugodzinnej trasie zaoszczędził godzinę?
Prosto z lotniska pojechaliśmy do Ostuni. To najsłynniejsze białe miasto Apulii (la Città Bianca), zbudowane na wzgórzu, na wysokości 218 m n.p.m., zaledwie 8 km od morza:




Już od średniowiecza mieszkańcy bielili wapnem swoje domy, ponieważ biały kolor rozświetla wąskie uliczki i odbija promienie słońca. Dodatkowo wapno dezynfekuje, co wielokrotnie uchroniło zdrowie i życie mieszkańców w czasie rozmaitych epidemii. Obecnie zaś białe mury tworzą piękne tło dla kolorowych pnączy i innych dekoracji, podobnie jak w wielu innych południowych miasteczkach. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od Piazza della Libertà z barokową kolumną di Sant'Oronzo. Święty Oroncjusz, którego figura stoi na jej szczycie, jest patronem Ostuni i według tradycji to jemu (a nie bieleniu wapnem) miasto zawdzięcza ochronę przed zarazą:

Plac otacza kilka ciekawych budynków:

Jednym z nich jest kościół pod wezwaniem świętego Franciszka z Asyżu, stojący tuż obok dawnego Palazzo di Città (obecnego ratusza). Zbudowany w 1304 roku przez franciszkanów (Zakon Braci Mniejszych), był wielokrotnie restaurowany i przekształcany na przestrzeni wieków, między innymi w XII i XVIII wieku. Fasada została przeprojektowana i przesunięta tak, aby zrównała się z otaczającymi budynkami. Granicę dobudowy wyraźnie widać na elewacji bocznej:


Od placu odchodzi kilka ulic w różnych kierunkach:

Jedną z nich można dotrzeć do kościoła Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel (Chiesa di Maria Santissima del Carmine) i placu, z którego można oglądać widok na okolicę i sanktuarium Madonna della Grata:

Idąc inną ulicą mijamy kościół świętego Wita i dochodzimy do Łuku Biskupiego (Arco Scoppa) oraz do katedry:

Bazylika konkatedralna Santa Maria Assunta (Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny) stoi na miejscu dawnego kościoła prawosławnego (sprzed 1000 roku). W latach 1228 - 1229 Fryderyk II Szwabski wzniósł w tym miejscu kościół romański, który w 1456 roku zniszczyło trzęsienie ziemi. W latach 1469 - 1495 odbudowano go w stylu gotyckim. Z tego okresu pochodzi piękna potrójna fasada z dużym oknem rozetowym na środku i dwoma mniejszymi po bokach. Tympanon portalu głównego przedstawia Madonnę z Dzieciątkiem w chwale:

Bogate wyposażenie wnętrza pochodzi z późniejszych wieków:

Mieliśmy jeszcze trochę czasu, aby pospacerować sąsiednimi uliczkami:

Na tym zakończyliśmy nasz pobyt w Ostuni. Z uczuciem niedosytu, jak zawsze we Włoszech, ale mieliśmy jeszcze przed sobą 1,5 godziny jazdy do Santeramo in Colle. Nie było innego wyjścia, musieliśmy się ewakuować, żeby zdążyć zakwaterować się w hotelu przed kolacją.























.jpg)













.jpg)

