Na Szlak Dziedzictwa Xemxija dojechałyśmy w poniedziałek z Mosty. Około 15-tej wysiadłyśmy na przystanku Xemxija, bo niestety przystanek Roti przegapiłyśmy. Musiałyśmy z tego powodu przejść 800 m do początku szlaku, z Roti byłoby tylko 150. Szlak wiedzie po pozostałościach Drogi Rzymskiej, datowanej na I wiek n.e. Zaczyna się ona na szczycie wzgórza i prowadzi wśród świątyń neolitycznych, prehistorycznych kolein wozowych, grobowców punickich i łaźni rzymskich, obok starożytnego drzewa, jaskiń mieszkalnych i chat rolników. Nazywana jest Drogą Pielgrzymów, ponieważ pielgrzymi szli tędy do Sanktuarium Matki Bożej w Mellieha. Drogą tą transportowano również produkty rolne i sól.
Oznaczenia szlaku są w formie kopczyków z tablicami. Pierwszy przystanek znajduje się obok Jaskini Galery. Jaskinia służyła jako mieszkanie, chociaż pierwotnie mogła być grobowcem. Przy wejściu wyryto krzyż pielgrzyma i statek jako ofiarę dziękczynną żeglarza lub podróżnika, który został uratowany dzięki wstawiennictwu Madonny:
Drugi, to słynna rzymska pasieka, dość duża budowla, w której znajdują się nawet gliniane garnki używane do zbierania miodu. Od czasów starożytnych Malta słynie ze wspaniałego miodu Istnieją nawet pewne spekulacje, że nazwa kraju ma swoje korzenie w miodzie. Na przykład starożytni Grecy nazywali Maltę „Melite” (Μελίτη), co oznacza „słodki miód”. Po łacinie „mel” oznacza miód. Uważa się, że to Kartagińczycy (przez Rzymian zwani Punitami), którzy osiedlili się na Malcie około 800 r. p.n.e., jako pierwsi wprowadzili tu udomowione pszczelarstwo:
Zaledwie kilka kroków od rzymskiej pasieki znajduje się jaskinia grobowa i starożytne drzewo karobowe (chleb świętojański, szarańczyn). Pień ma 7,25 m obwodu i prawdopodobnie liczy sobie około 1000 lat:
Za drzewem znajdują się pozostałości zabudowy po dawnych rolnikach. Niepozorna dziura prowadzi do dość dużej jaskini, która prawdopodobnie była zagrodą dla zwierząt. Nie jest jasne, ile w niej jest pochodzenia naturalnego, a ile wykute w skale, jednak ściana z kamieni zamykająca przód jaskini jest typową cechą wielu jaskiń zaadaptowanych na potrzeby człowieka:
Za wielkim drzewem znajduje się kolejna pasieka. Pszczoły żywią się kwiatami drzewa karobowego i produkują ciemny miód o smaku karobu. Ta pasieka nie jest jednak rzymska, ale zrobiona przez lokalnego rolnika. Rustic Apiary, jak się ją nazywa, jest tylko jednym z przykładów kilku takich pasiek w okolicy:
Droga Rzymska ciągnie się dalej w górę. w pewnym miejscu na szczycie wzgórza na ścianie znajduje się kilka wyrytych „krzyży pielgrzymów”. Pielgrzymi wykonali je jako część swojej pokuty:
Po lewej stronie lasu, w pobliżu znajduje się stos ogromnych głazów, będący pozostałością po dawnej, neolitycznej świątyni. Wiele kamieni zabrali rolnicy do budowy innych konstrukcji.
Wracamy do Drogi Rzymskiej i po prawej stronie znajdujemy znak kierujący w zarośla, do kilku punickich grobowców, rozrzuconych po całej okolicy. Są to zwykle duże otwory wykute w skale lub w ziemi, które służyły do grzebania zmarłych.
Stojący nieopodal dość duży budynek to chata farmera zbudowana z oryginalnego kamienia. Tuż za nim kilka mieszkań jaskiniowych:

Za jaskiniami strzałka i kamienne schody prowadzą wzdłuż Szlaku Dziedzictwa Xemxija na wschód, a Stara Droga Rzymska biegnie na zachód. Szlak prowadzi przez spichlerz, a może studnię, i kilka neolitycznych grobowców. W pobliżu znajduje się posterunek obronny z II wojny światowej. Kolejny znak i kamienne schody prowadzą w dół do okazałych Łaźni Rzymskich, wciśniętych w ścianę klifu wraz z dużym wejściem i oknem oraz wnęką po lewej stronie. Łaźnie mają skomplikowany układ, z obszarami oddzielonymi kolumnami skalnymi i murami. Zimne, letnie i gorące pomieszczenia z basenami były zasilane ze źródeł, które spływały do doliny Mistra z klifów:

Na koniec, Xemxija Heritage Trail prowadzi do bardzo dobrze widocznej pary kolein wozowych. Podobno, bo chyba teraz coś jest nie tak. Mam wrażenie, że ostatni odcinek szlaku wchłonęła budowa nowych domów, ogrodzona płotem. W każdym razie ani znaku, ani kolein nie znalazłyśmy. Za to porozglądałyśmy się po okolicy:
Dodatkowo zwróciłyśmy uwagę na pewną roślinkę. Wyglda jak rozchodnik, który u nas pojawia się na skalniakach, ale nigdy nie wyrasta do takich rozmiarów, rozetki rosną bezpośrednio na ziemi, a nie na łodygach:
Z tego miejsca już zeszłyśmy na przystanek obok kościoła św. Józefa Robotnika:
Tam wsiadłyśmy w kolejny autobus i pojechałyśmy do Wieży Świętej Agaty (ang. St. Agatha's Tower, malt. Torri ta' Sant Agata), nazywanej również Czerwoną Wieżą. Przypomina ona bardziej niewielki zamek. Wzniesiono ją na jednym ze wzgórz w 1649 roku. Przez lata pełniła strategiczną funkcję w systemie obronnym i służyła do obserwacji pobliskich wysp Comino oraz Gozo. Obecnie nie jest udostępniana zwiedzającym z powodu remontu, więc zajechałyśmy tam o zmierzchu, nie przejmując się godzinami otwarcia. Idzie się do niej kawałek ulicą pod górę, po drodze można sobie popatrzeć na zatokę:













































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz