środa, 30 kwietnia 2025

Udajpur - Wenecja Wschodu

  Udajpur, nazywany Miastem Wschodzącego Słońca, Białym Miastem albo Wenecją Wschodu, uważany jest za najbardziej romantyczne miasto w całych Indiach. Zachwyca pięknymi pałacami i malowniczym położeniem wśród kilku jezior. Mówi się, że to jedno z nich, jezioro Pichola, tak oczarowało Maharanę Udaia Singha, że postanowił założyć tu miasto i nazwać je swoim imieniem.

  Zwiedzanie rozpoczęliśmy od Saheliyon-ki-Bari, czyli Ogrodu Dam Dworu. To położony w północnej części Udaipuru, na brzegu jeziora Fateh Sagar, ozdobny kompleks ogrodowy. Zbudowany w  w latach 1710–1734  przez Maharanę Sangrama Singha, został zaprojektowany jako spokojne schronienie dla królowej i grupy czterdziestu ośmiu dziewcząt, które jej towarzyszyły w pałacu. Było to miejsce wypoczynku, gdzie mogły uciec od intryg i protokołów królewskiego dworu i cieszyć się chwilami prywatności i relaksu pośród fontann, basenów z lotosem i marmurowych pawilonów. Ciekawostką jest to, że fontanny w ogrodzie działają bez użycia pomp, są zasilane grawitacyjnie z jeziora Fateh Sagar, co jest świadectwem zaawansowanych umiejętności inżynieryjnych epoki.

  Przy okazji mała dygresja w związku z użytym powyżej słowem "maharan". Żona króla czy księcia w Radżastanie to zawsze maharani, ale władca mógł być albo "zwykłym" maharadżą, albo maharanem, czyli nie tylko władcą, ale też wielkim wojownikiem.

  Poranny spacer po ogrodzie, pełnym zacienionych alejek i szemrzącej wody, stanowił i dla nas chwilę wytchnienia od indyjskich upałów:














   Po wyjściu z ogrodów wybraliśmy się na drugą stronę sztucznego jeziora Fatah Sagar, utworzonego w 1678 roku, za czasów Maharany Jai Singha. Jezioro zostało w XIX wieku powiększone przez Maharanę Fateh Singha i nazwane jego imieniem. Zatrzymaliśmy się na chwilę na punkcie widokowym, z którego widoczna była wysepka z Ogrodem Nehru, popularnym miejscem piknikowym, do którego można się dostać tylko łódkami:

   Kolejną atrakcją dnia był rejs łodzią po sąsiednim, jeszcze większym jeziorze Pichola, które otaczają wspaniałe hotele i pałace, zbudowane na jego brzegach. Jezioro ma imponującą historię, powstało już w XIV wieku, podczas panowania Maharany Lakhy. Kilka wieków później Maharana Udai Singh II jeszcze bardziej je powiększył, zalewając wioskę Picholi, od której później jezioro otrzymało nazwę. Na trzecim zdjęciu widać monumentalny Pałac Miejski po wschodniej stronie, a dwa ostatnie przedstawiają Pałac na Jeziorze (Taj Lake Palace), czyli dawną letnią rezydencję królewską oraz przystań, z której można do niego dopłynąć. Obecnie mieści się tam jeden z najlepszych hoteli na świecie:









  My dopłynęliśmy do innej wyspy Jagmandir Island, gdzie zatrzymaliśmy się na godzinny relaks. Pałac Jag Mandir jest arcydziełem architektury, zbudowanym przez trzech maharadżów z dynastii Radżputów Sisodia (rządzili Mewarem przez sześć stuleci) i pochodzi z początku XVII wieku. Przez całą historię pałac pełnił funkcję popularnego letniego schronienia dla członków rodziny królewskiej oraz miejsca wielkich uroczystości:












    Po rejsie udaliśmy się na zwiedzanie Pałacu Miejskiego. To ogromna budowla i należy się jej osobna notka natomiast zakończę krótką fotorelacją z popołudniowego spaceru po okolicznych bazarowych zaułkach, wśród hotelików i sklepów: 



   Na brzeg jeziora Pichola można się dostać z bazaru przez potrójną łukową bramę. Jest ona częścią majestatycznego pałacu Bagore Ki Haveli, architektonicznego klejnotu, będącego niegdyś rezydencją królewską. Charakterystyczne są jego ozdobne balkony (jharokhas) i misterne dekoracje. Zbudowany w XVIII wieku przez Amara Chanda Badwę, ówczesnego premiera królestwa Mewar, został powiększony w 1878 roku przez Maharadżę Shakti Singha, który zbudował też bramę, przez którą przeszłam:





     Tuż za bramą znajduje się niewielka hinduistyczna świątynia i jakieś urocze, kolorowe miejsce udekorowane kwiatami, ale niestety nie mam pojęcia, jaką pełni funkcję:


   Weszłyśmy też z koleżankami na mostek, który wcześniej widziałam w czasie rejsu po jeziorze i na nim też zrobiłyśmy trochę zdjęć (pierwsze zdjęcie z rejsu, drugie z sesji na mostku):


   A na zakończenie meczet i bogato rzeźbiona świątynia Dżagdisz z XVII w. (1651 r.):




   Świątynia poświęcona jest Wisznu, który jest tutaj czczony jako Jagannath, Pan Wszechświata i jest znaczącym miejscem kultu od wieków. Budowa świątyni była ogromnym przedsięwzięciem Maharana Jagat Singha. Zdjęcie robione pod słońce, ale widać wysokie schody i słonie po obu stronach wejścia. Niestety trafiłam tu w ostatniej chwili, kiedy trzeba było już wracać i nie udało się podejść bliżej. A szkoda, bo podobno warto zobaczyć, jak pięknie jest udekorowana, jakie ma wspaniałe sale z kolumnami, wysokie iglice i wykwintnie rzeźbione fasady. Cóż, nie pierwszy raz pominęłam coś ważnego, zdarza się... 

   Tak więc notka dobiega końca, ale o Udajpurze jeszcze będzie następna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Katedra w Monreale

  Do Monreale p rzyjechałyśmy przede wszystkim z powodu słynnej królewskiej katedry  Santa Maria Nuova, która w 2015 roku znalazła się na li...