wtorek, 29 lipca 2025

Beskid Niski - powrót po latach

    Kiedyś, jeszcze przed ślubem, często bywaliśmy w Beskidzie Niskim. W późniejszych czasach Zbyszek czasem jeździł tam z młodzieżą na obozy, ale już dość dawno, a ja chyba od czasów studenckich nie byłam ani razu. I nie wiadomo, kiedy bym znowu pojechała, bo ostatnio raczej preferowałam wyjazdy w inne rejony świata. W podjęciu decyzji pomógł fakt, że dzieci nabyły dom w Smerekowcu. Nie zamierzaliśmy tam mieszkać, bo pracowali zdalnie i nie chcieliśmy robić zamieszania. Zatrzymaliśmy się w Gładyszowie, w bardzo sympatycznym agro (Malowane Wierchy), a z dziećmi spędzaliśmy tylko wieczory. 

   Na miejsce przyjechaliśmy wczesnym popołudniem. Było za wcześnie, żeby się zakwaterować w Gładyszowie, więc wpadliśmy do nich na chwilę, po czym zrobiliśmy mały spacerek po najbliższej okolicy.














   Spacerek był na luzie, bez ambitnych podejść, ale wystarczył, żebyśmy sobie przypomnieli, dlaczego kiedyś lubiliśmy te strony. I nawet końskim szlakiem szło się sympatycznie:


  A na prawdziwe wędrowanie przyszedł czas później.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bandżul - gambijska stolica

    Nasza wyprawa zbliżała się już do finału. Wracaliśmy z Senegalu do Gambii, po raz kolejny śledząc przez okno senegalskie krajobrazy i mi...