Nie wszystkie opisy będą się trzymać chronologii, niekoniecznie też będą tematyczne. Dziś na przykład taki worek, do którego wrzucę to, co się nie zmieściło gdzie indziej, a jest warte wzmianki.
Drugiego dnia, kiedy wróciliśmy z Bardejowa i zajechaliśmy do Zdyni, mieliśmy jeszcze trochę czasu do kolacji i postanowiliśmy się wybrać na szczyt góry Rotunda (771 m n.p.m.) w okolicy Regietowa Niżnego. Zaraz za Zdynią skręciliśmy w drogę, prowadzącą do lasu u podnóża góry. Wydawało nam się, że idąc w górę trochę leśnym duktem, a trochę na przełaj, najszybciej dotrzemy na grzbiet, gdzie złapiemy czerwony szlak. Prowadzi on do zabytkowego cmentarza wojennego nr 51, pochodzącego, jak większość cmentarzy wojennych w tym rejonie, z czasów I wojny światowej. I chyba rzeczywiście była to najkrótsza droga, bo całość spaceru zajęła nam niewiele ponad godzinę. Jedyne, czego się obawiałam, to czy schodząc znowu na dziko, na pewno znajdziemy zaparkowany na leśnej drodze samochód (dalej jechać się nie dało, bo stał znak zakazu). Na szczęście wszystko się udało.








Cmentarz, zaprojektowany przez Dušana Jurkoviča i utworzony przez władze austriackie w latach 1915 - 1918, powszechnie jest uważany za najpiękniejszy ze wszystkich 400 cmentarzy wojennych w południowej Polsce. Okrągły obiekt otoczony jest kamiennym murkiem. Główny element stanowi kompleks pięciu wież, zwieńczonych krzyżami z półkolistym daszkiem. Dawniej, gdy jeszcze wzgórze nie było porośnięte lasem, wieże te były widoczne z daleka. Spoczywają tam polegli w lutym i marcu 1915 roku żołnierze
z obu walczących ze sobą armii. W sumie znajdują się tam 24 groby, pojedyncze oraz zbiorowe, w których pochowano 42 żołnierzy armii austrowęgierskiej, oraz 12 żołnierzy rosyjskich.
Z następnego dnia został mi do opisania spacer po Wysowej i okolicy, w innej notce, dotyczącej Szlaku Architektury Drewnianej, znalazły się tylko opisy i zdjęcia dwóch zabytkowych świątyń. Niedaleko jednej z nich, prawosławnej cerkwi, od drogi odchodzi w górę zielony szlak, prowadzący przez przełęcz Cigelka do miejscowości o tej samej nazwie, znajdującej się już po słowackiej stronie. Mniej więcej w połowie podejścia droga się rozwidla. Porzuciliśmy tam na trochę zielony szlak i skręciliśmy w lewo, na drogę, prowadzącą na miejsce objawień na zboczu góry Jawor. Po obejrzeniu tamtejszej cerkwi podeszliśmy wyżej, na grzbiet. Idąc dalej wzdłuż granicy polsko - słowackiej dotarliśmy na przełęcz (Sedlo) Cigelka. Stamtąd zielonym szlakiem wróciliśmy do Wysowej. Całkiem porządny spacerek:
Góra Jawor to miejsce święte dla wyznawców prawosławia i grekokatolików. W roku 1925 miały tu miejsce objawienia Matki Bożej, proszącej o wybudowanie kaplicy. Dziś w tym miejscu stoi greckokatolicka cerkiew Opieki Matki Bożej, a obok trwa budowa cerkwi prawosławnej:
Objawienia Maryjne sprawiły, że góra uważana jest za świętą. Po raz pierwszy mieszkanka Wysowej doznała ich 21 września 1925 roku. Wieści o powtarzających się objawieniach na polanie szybko rozeszły się po całej okolicy i przyciągały rzesze pielgrzymów. W związku z tym biskup greckokatolicki z Przemyśla, mimo początkowych oporów, polecił w miejscu objawień wybudować kaplicę cerkiewną. Świątynię wzniesiono w 1929 roku na północnym stoku góry. Projekt wykonał Batiuk, nauczyciel z Wysowej, a cerkiew zbudował cieśla Józef Ferenc z Huty Wysowskiej. Przy sanktuarium oficjalne uroczystości odbywają się kilka razy w roku, główna celebrowana jest 12 lipca. Odbywa się wtedy pielgrzymka z Wysowej, w której wierni niosą krzyże i wkopują je na polanie przy cerkwi.
Wysowa Zdrój to niewielka wieś uzdrowiskowa, więc spacer po niej nie zajął nam zbyt wiele czasu. Zjedliśmy pizzę i obejrzeliśmy Park Zdrojowy:
To jeszcze nie koniec naszego pobytu w Beskidzie Niskim i jego okolicach. Następne notki się robią.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz