Ostatniego dnia pobytu miałyśmy do dyspozycji kilka godzin przed wylotem i wybrałyśmy się na wycieczkę do Monreale. Nasz gospodarz Antonio pozwolił nam zostawić w mieszkaniu walizki, więc umówiłyśmy się z na ich odbiór po południu i poszłyśmy za bramę Porta Nuova na przystanek. Stamtąd co 40 minut wyjeżdża autobus 389, który po 35 minutach zatrzymuje się na skraju Monreale, leżącego na zboczu góry Monte Caputo. Dzięki temu jest tam znakomity punkt widokowy, także na Monreale i katedrę, ale przede wszystkim w przeciwną stronę - na Palermo, do którego jest stąd 15 km. Widok obejmuje też żyzną dolinę, zwaną „La Concha d’oro” czyli Złota Muszla, z gajami oliwnymi, pomarańczowymi i migdałowymi:


Idąc do centrum mijałyśmy Sanktuarium Świętego Krucyfiksu, znane również jako Collegiata Santuario Crocifisso. Wewnątrz znajduje się Krucyfiks „Patruzzu amurusu", który cudownie uratował mieszkańców przed zarazą. Wcześniej, od 1450 roku, istniał w tym miejscu mały wiejski kościółek, poświęcony Najświętszemu Zbawicielowi. Wraz z rozprzestrzenianiem się kultu Świętego Krucyfiksu zaistniała potrzeba rozbudowy kościoła, poprzez dodanie kilku kaplic, w tym jednej poświęconej czczonemu wizerunkowi Jezusa Ukrzyżowanego.
Święto Krucyfiksu w Monreale jest bardzo stare, obchodzone nieprzerwanie od 1625 roku zgodnie z dawną tradycją, aby Święty Krucyfiks był zasłonięty sześcioma zasłonami, na których znajdowały się jego własne wizerunki. Obecnie jest zakrywany zasłonami w okresie Wielkiego Postu, a odsłaniany tylko w piątki. Historycy ustalili, że najprawdopodobniej Krucyfiks ten był dziełem słynnego sycylijskiego rzeźbiarza Antonella Gaginiego, zleconym przez Monsignora Girolamo Venero, ówczesnego arcybiskupa Monreale. Powstał ze specjalnej mieszanki płótna, gipsu, kleju i papier-mâché, rozciągniętych na drewnianej ramie, dokładnie tak jak Krucyfiks Assoro, przypisywany temu samemu artyście. Niezależnie od tego na temat jego pochodzenia krąży legenda, która głosi, że około 1540 roku kupcy, podróżując po Morzu Śródziemnym, natknęli się na turecki statek i zauważyli, że jego załoga traktuje krucyfiks bez szacunku. Odkupili święty przedmiot, oddając Turkom wszystkie swoje pieniądze i zawieźli do Monreale. Nie zachodziłyśmy do sanktuarium, bo uznałyśmy, że może nam zabraknąć czasu na najważniejsze obiekty, zrobiłam tylko w biegu jedno zdjęcie:
Jeszcze wyżej, na górze Monte Caputo, z daleka widoczna jest kaplica Il Santuario Maria Santissima Addolorata al Calvario delle Croci (Matki Bożej Bolesnej na Kalwarii Krzyżowej), zbudowana w 1815 roku. Po II wojnie światowej przez lata pozostawała opuszczona. Dzięki pracom restauracyjnym, prowadzonym z pasją i oddaniem przez ówczesnego proboszcza, księdza prałata Saverio Ferinę, od 1980 roku Sanktuarium zostało ponownie otwarte dla kultu:
Idąc staromiejskimi uliczkami w pobliżu katedry, zwróciłam też uwagę na dwa inne zabytki. Pierwszy z nich to kościół Sant'Antonio Abate, niewielki, ale ciekawy. Kryje w sobie cenne dzieła sztuki, w tym obraz Pietra Antonia Novellego (ojca): "Święty Antoni w chwale" z 1603 roku oraz obraz Giuseppe Vinciego "Zdjęcie z krzyża" z 1765 roku. W tym kościele żywy był kult Anioła Stróża, którego miedziane tablice do dziś zachowały się w katedrze. Kościół był zamknięty, więc zdjęcie jest tylko z zewnątrz:
Kolejny interesujący budynek to dawny Szpital świętej Katarzyny Aleksandryjskiej (Hospitale Santa Caterina d'Alessandria), obecnie Casa Cultura Santa Caterina, siedziba Miejskiego Archiwum Historycznego Giuseppe Schirò oraz Biblioteki Miejskiej:
W końcu dotarłyśmy na Plac Vittorio Emanuele. Od południa przylega on do ściany katedry, natomiast od wschodu - do budynku ratusza. Na środku znajduje się Fontanna Trytona:
Od południowo-zachodniej strony sąsiaduje z nim Plac Wilhelma II (Guglielmo II). Ten z kolei graniczy z zachodnią (główną) fasadą katedry oraz z zabudowaniami klasztornymi, gdzie między innymi mieści się muzeum i kasa, w której kupuje się bilety do klasztornych krużganków:
W Monreale istniał dawniej wielki klasztor Benedyktynów, zbudowany w XII wieku. Jego częścią była katedra, która stanowiła główny powód naszego przyjazdu do Monreale, jest to jednak obiekt na tyle bogaty i wartościowy, że poświęcę mu osobny wpis.
Po klasztorze zachował się przepiękny wirydarz z krużgankami. Jest to budowla czysto romańska, na planie kwadratu o boku 47 metrów. Portyk utworzony jest przez ponad 200 podwójnych ostrołuków na bliźniaczych kolumnach, ozdobionych naprzemiennie różnymi ornamentami - niektóre rzeźbionymi arabeskami, inne mozaikowymi intarsjami. Dekoracja kapiteli jest również bogata i różnorodna, z motywami związanymi z ikonografią religijną Starego i Nowego Testamentu oraz motywami roślinnymi i zwierzęcymi. Podstawy kolumn krużganka przedstawiają różnorodne motywy: stylizowane liście, rozety, lwie łapy, żaby i jaszczurki, głowy dzikich zwierząt, grupy ludzi i zwierząt:

































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz