niedziela, 15 marca 2026

W krainie baobabów

   Naszą afrykańską podróż rozpoczęliśmy od 8-godzinnego przelotu z Warszawy do Banjul, stolicy Gambii. Do hotelu dotarliśmy wieczorem, a następnego dnia od razu po śniadaniu ruszyliśmy na północ. Przez rzekę Gambia przeprawiliśmy się promem do miejscowości Barra. Była to niezła przygoda i pierwsza możliwość obserwacji afrykańskiego folkloru. Na uwagę zasługiwały zwłaszcza wyjątkowo piękne i zgrabne kobiety, noszące bagaże na głowach. Dzięki tej umiejętności, ćwiczonej od dziecka, poruszają się z wyjątkową gracją w swoich barwnych strojach zwanych bubu:









  Jadąc na północ, zaledwie kilka minut po przekroczeniu granicy z Senegalem, zatrzymaliśmy się w rezerwacie Fathala, gdzie w ramach odpłatnej wycieczki można pójść na spacer z lwami. Postanowiłam, mimo mieszanych uczuć, wziąć w tym udział. Sądzę, że prawda jak zwykle leży gdzieś pośrodku, pomiędzy opowieściami tamtejszych przewodników, jak lewkom jest tam dobrze, a lamentami ekologów o krzywdzeniu zwierząt. Ostatecznie uwierzyłam opiekunom, że akurat te lwy szans na przeżycie na wolności by nie miały, a tu mają dobrą opiekę i nic złego im się nie dzieje. Podobno nie przejawiają agresji, ponieważ są najedzone, a nie z powodu otumanienia jakimiś środkami. W każdym razie przeżycie było jedyne w swoim rodzaju: 




    Jak się dziewczynce znudziła sesja fotograficzna, to po prostu uciekła na drzewo i na tym wspólny spacer się zakończył:

   Następnie, po zakwaterowaniu w hotelu, udaliśmy się na drugą wycieczkę fakultatywną, gdzie już na szczęście żadnych dylematów moralnych nie miałam. Naszym celem była wyspa z lasem baobabów. Te przepiękne, majestatyczne drzewa, chociaż w tym okresie bezlistne, nieustająco nas zachwycały:








   Jeszcze wielokrotnie mieliśmy okazję podziwiać dorodne okazy, widoczne wzdłuż drogi. Już następnego dnia, jadąc w kierunku Saint Louis, zatrzymaliśmy się na poboczu i zrobiliśmy sobie kolejną sesję. Bynajmniej nie ostatnią (ale o tym będzie mowa przy innej okazji): 


  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W krainie baobabów

   Naszą afrykańską podróż rozpoczęliśmy od 8-godzinnego przelotu z Warszawy do Banjul, stolicy Gambii. Do hotelu dotarliśmy wieczorem, a na...