Braszów (rum. Braşov, węg. Brassó) stoi bardzo wysoko w rankingu najpiękniejszych miast Rumunii, a nawet Europy. Według mnie nie dorównuje Sighișoarze ani Sybinowi, ale niezaprzeczalnie ma wiele uroku. No i ciekawą historię, jak cała Transylwania. We wczesnym średniowieczu istniała tu niewielka osada wołoska, od XII wieku w okolicy zamieszkali sascy koloniści, a potem Krzyżacy. Około 1211 roku wybudowali tu warownię, a w 1255 roku zostali wypędzeni z Transylwanii. Miasto przez wieki miało wiele nazw. Na początku XIII wieku, pojawiła się nazwa Corona, a kilkadziesiąt lat później Barasu. Niemieccy kolonizatorzy określali je jako Kronstadt, a w saskim dialekcie – Krunnen. Jego łacińska nazwa to Brassovia. Był też mały epizod, gdy komuniści na 10 lat (1951 - 1961) wprowadzili nazwę Orasul Stalin, czyli Miasto Stalina. Obecna nazwa miasta została umieszczona na wielkim, widocznym z daleka napisie na górującym nad miastem szczycie Tampa:
Pod koniec XIV wieku zagrożenie ze strony imperium osmańskiego spowodowało, że ówczesny król węgierski Zygmunt Luksemburski (1368-1437) polecił otoczyć miasto potężnym systemem murów obronnych. Wewnątrz nich mieszkać mogli jedynie Sasi siedmiogrodzcy. Dzięki rozwojowi handlu oraz mądrym rządom miejskich rajców Braszów bardzo szybko stał się jednym z najbogatszych i najpotężniejszych ośrodków miejskich w tej części Europy. W XVI wieku miasto stało się centralnym ośrodkiem kultury i jednym z najważniejszych ośrodków luteranizmu w regionie. Wtedy to działał tu wybitny siedmiogrodzki humanista, teolog i kartograf - Johannes Honterus (1498-1549). Urodził się w Braszowie i tu kształcił się u dominikanów. Później studiował na uniwersytecie w Wiedniu, wykładał też w Krakowie, był nauczycielem Izabeli Jagiellonki. Był wielkim propagatorem protestantyzmu. Później powrócił do rodzinnego miasta i założył tu drukarnię. Jego pomnik stoi przed Czarnym Kościołem:
W 1689 roku wielki pożar zniszczył całkowicie miasto, a jego odbudowa trwała kilka dziesięcioleci. Od XIII wieku do połowy XIX wieku w mieście przeważali liczebnie Niemcy. Pod koniec XIX wieku zaczęli dominować Węgrzy i Rumuni. Po I wojnie światowej, w 1920 roku, miasto znalazło się w granicach Rumunii.
W czasie całej naszej rumuńskiej wyprawy była piękna i słoneczna pogoda, a temperatura maksymalna oscylowała wokół 30 stopni. Braszów natomiast przywitał nas deszczem na tyle dużym, że powyciągaliśmy parasole i tak zwiedzaliśmy miasto, a jak się tylko gdzieś dawało, to wchodziliśmy do środka.
Po przyjeździe najpierw podeszliśmy do Bramy Katarzyny (Poarta Ecaterina), jedynej zachowanej w całości średniowiecznej bramy miasta, wzniesionej w 1559 roku jako część fortyfikacji miejskich. Jej renesansowo-gotycka architektura, z kamiennymi detalami oraz charakterystycznymi wieżyczkami, jest naprawdę unikatowa, ale do miasta weszliśmy przez sąsiednią, XIX-wieczną klasycystyczną Bramę Shei w żółtym kolorze:
Zaledwie 400 metrów dalej znajduje się słynny Czarny Kościół. Tę nazwę i ciemną barwę ścian zwykle kojarzono z wielkim pożarem z 1689 roku, jednak badania elewacji kościoła wykazały, że kolor murów to raczej efekt późniejszego zanieczyszczenia powietrza.
Czarny Kościół (Biserica Neagra) to największa budowla sakralna Rumunii, a także największa świątynia gotycka w tym regionie Europy i największy kościół luterańskim w regionie. Został zbudowany przez Sasów siedmiogrodzkich w stylu późnogotyckim w XIV wieku. Był niegdyś kościołem warownym i służył jako schronienie dla mieszkańców w czasie zagrożenia. Budowę świątyni rozpoczęto w 1383 roku, a zakończono w 1477 roku. W tym czasie był to kościół katolicki świętej Marii, a ewangelicy przejęli go dopiero w XVI wieku. Trzynawowa konstrukcja ma 89 metrów długości i 38 metrów szerokości, natomiast wieża wysoka jest na 65 metrów. Kościół przebudowywano i remontowano w latach 1710-1720, na przełomie XIX i XX wieku oraz w 1984 roku.
Nie zachowało się prawie nic z gotyckiego wyposażenia kościoła, większość spłonęła podczas wielkiego pożaru. Z tego okresu możemy tylko zobaczyć chrzcielnicę z 1472 roku i malowidło ścienne w południowym przedsionku, ukazujące Maryję z Jezusem, świętą Katarzyną i świętą Barbarą. Obecny ołtarz, w stylu neogotyckim, zawiera trzy późnogotyckie tablice, które przedstawiają sceny ukrzyżowania, biczowania, obrzezania Chrystusa i zaślubin Maryi. Chlubą katedry jest kolekcja blisko 120 orientalnych, głównie XVII-wiecznych anatolijskich kobierców. To dary wotywne ówczesnych kupców za szczęśliwy powrót z wypraw na Wschód. Mimo swojej surowości wnętrze robi wrażenie:
W tym momencie poddaliśmy się i postanowiliśmy coś zjeść. Wpadła nam w oko restauracja Ursul Carpatin, widać było sporo ludzi, więc uznaliśmy, że będzie ok. Nie przewidzieliśmy tylko, że będziemy tam musieli spędzić półtorej godziny, bo trzeba było długo czekać na kartę, na zamówienie i wreszcie na rachunek. Ale za to wyszliśmy już na ulicę w pełnym słońcu i od razu zrobiło się lepiej. Pożegnaliśmy miśka (Ursula) i powędrowaliśmy z powrotem ulicą Republiki:

Nie zostało nam wiele czasu, więc skupiliśmy się już tylko na rynku, czyli Placu Rady (Piața Sfatului):

W centrum historycznego Piața Sfatului stoi Ratusz (Casa Sfatului). Jego początki sięgają XV w. (około 1420 roku), kiedy pełnił funkcję centrum administracyjnego miasta. Na przestrzeni wieków budowla była kilkakrotnie przebudowywana i mieszają się w niej elementy gotyku, renesansu i baroku. Dziś w jego wnętrzu mieści się Muzeum Historii Hrabstwa Brašov:
Przed ratuszem zbudowano fontannę, a że woda jest zawsze wdzięcznym tłem, to strzeliłam sobie fotki na trzy strony świata:

























































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz