Nad Grenadą góruje Alhambra – arabska twierdza i piękny zespół pałacowo - ogrodowy, dawniej największy w średniowieczu ośrodek polityczny i arystokratyczny na muzułmańskim zachodzie, a obecnie jeden z najważniejszych zabytków Hiszpanii. Otoczona masywnymi, długimi na ponad 2 km murami Alhambra, doskonalona przez 250 lat, była fortecą, pełniącą rolę pałacu. Chroniła monarchę i zapewniała królewskiej rodzinie wygodne życie. Jako siedziba władców mauretańskich przetrwała do 1492 roku, kiedy to poddał się ostatni bastion, kończąc epokę muzułmańską na Półwyspie Iberyjskim.
Skonstruowane przez muzułmanów zabudowania na wzgórzu al-Sabika istniały już w IX wieku. Z tamtego okresu pochodzi najbardziej ufortyfikowana część całego kompleksu budowli - Alcazaba. Obronny charakter nadały mu również pozostałe elementy obmurowania pochodzące z XI wieku.
Na początku XIII wieku Maurowie pod coraz skuteczniejszym naporem wojsk chrześcijańskiej rekonkwisty wycofali się tu z północy Półwyspu Iberyjskiego. Budowę kompleksu pałacowego w Grenadzie rozpoczęto na samym początku panowania pierwszego arabskiego władcy z dynastii Nasrydów - Muhammada I Ibn Yusufa. Składa się on z Alkazaby (starej twierdzy), głównego Pałacu Nasrydów, Generalife (letniej rezydencji z ogrodami) oraz z samych ogrodów, znajdujących się na całym wzgórzu. Co ciekawe, zbudowano tam samowystarczalny system, który dostarczał wodę 200 metrów w górę. Między innymi dzięki temu Granada przez ponad 250 lat opierała się chrześcijańskim armiom. Alhambra łączy niezrównaną architekturę z technologią wyprzedzającą swoje czasy, i zadziwia nawet współczesnych naukowców.
Zwiedzanie rozpoczęliśmy od Generalife. Od głównego wejścia prowadzi tam ścieżka Paseo de Nogales, z której pięknie widać Alkazabę. Do Letniego Pałacu Nasrydów przylega do Patio de la Acequia, zamknięty orientalny ogród założony wzdłuż wąskiego, długiego basenu, czyli właśnie Acequia (rów nawadniający):





Dalej trasa prowadziła w stronę Torre del Aqua (wieża ciśnień) i południową stroną Alhambry do Pałacu Abencerrajes. To budowla przypisywana drugiemu z monarchów dynastii Nasrydów, Muhammadowi II, pod koniec XIII wieku. Obecnie jest to stanowisko archeologiczne, na którym zachowały się pozostałości budowli. Na kolejnym zdjęciu dawny Królewski Meczet, zbudowany przez Mohammeda III na miejscu kościoła Wizygotów, przez pewien czas był katedrą w Grenadzie, ale w XVI w. na jego ruinach zbudowano kościół Iglesia de Santa María de la Encarnación:





Prawdziwą perłą Alhambry jest Stara Rezydencja Królewska - Pałac Nasrydów, skupiony wokół dwóch dziedzińców: Dziedzińca Mirtowego i Dziedzińca Lwów.


W okolicy Dziedzińca Mirtowego znajdują się części o nazwach: Mexuar i Comares ze Złotym Pokojem, Salą Łodzi i Salą Ambasadorów, pełną rzeźbionych gwiazd i kwiatów:










Do dziedzińca tego przylegają 4 sale: Sala Dwóch Sióstr, Abeneceragów z kopułą w kształcie gwiazdy, Królów z malowidłem na suficie. Największe wrażenie robią cudownie nierealne sklepienia kopuł ze spływającymi stiukami w Sali Dwóch Sióstr i Sali Abencerrajes oraz Sala Królewska (de los Reyes) z trzema alkowami ozdobionymi stropowymi polichromiami wykonanymi na skórze.:









Patio de Lindaraja:

Budynkiem, który najbardziej wyróżnia się wśród zabudowań Alhambry, jest Pałac Karola V, czyli Palacio de Carlos V, powstały już po zdobyciu miasta przez Królów Katolickich w XV wieku. Został wkomponowany w otoczenie mauretańskich budowli, chociaż prezentuje odmienny (renesansowy) styl. Za jego projekt odpowiada uczeń samego Michała Anioła! Pałac został wzniesiony na planie kwadratu, a jego najbardziej charakterystycznym elementem jest okrągły dziedziniec otoczony galerią z kolumnadą.













Na terenie Alhambry spędziliśmy łącznie 2,5 godziny i na taki obiekt mogło być za mało, żeby w pełni docenić jego walory. Ja jednak poczułam się trochę przytłoczona wielkością całego kompleksu i mnogością ozdób i różnych detali, które mi się już trochę mylą, podobnie jak te wszystkie sale i patia. Wyszłam zachwycona, ale w sumie uznałam, że więcej na raz nie potrzebuję.










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz