Zwiedzanie Bukaresztu odbywało się w pięciu (chyba, bo już się sama gubię) częściach. Spędziliśmy tam wieczór pierwszego i przedpołudnie drugiego dnia naszej wycieczki, a potem jeszcze popołudnie i wieczór przedostatniego dnia, z przerwą na zakwaterowanie w hotelu, a na koniec dużą część ostatniego dnia przed wylotem. Najdłuższy i dla mnie najciekawszy był ten ostatni dzień i jemu na pewno poświęcę osobny wpis. Pozostałe spróbuję połączyć parami, ponieważ tak właśnie bym zwiedzała, gdybym miała pełną swobodę układania trasy. A nie miałam, bo musiałam się liczyć z tym, co zaplanował organizator naszego wyjazdu. Ale nie narzekam, tylko sygnalizuję, bo w sumie zobaczyłam wszystko, co chciałam.
W tej notce przejedziemy się najpierw na północny kraniec miasta, a potem troszkę na południe od centrum. Ale wybierając tytuł notki miałam na myśli nie tylko dwie strony świata. Bardziej chyba - dwa światy.
Na północy zlokalizowany jest skansen, czyli Narodowe Muzeum Wsi. Jego historia sięga 1936 roku, kiedy rozpoczęto zbieranie i przenoszenie budynków z całego kraju, aby zachować rumuńską kulturę ludową. Co ciekawe, pierwsze domy przeniesiono tu wraz z mieszkańcami oraz całym dobytkiem, żywym i martwym. Jest naprawdę rozległy i wciąż rozbudowywany, obejmuje budynki pochodzące z całej Rumunii. Na powierzchni ponad 100 tys. m² znajduje się kilkaset obiektów z XVIII–XX wieku – od chat wiejskich, przez młyny i kaplice, po domy szlacheckie. Warto zwrócić uwagę na różnorodność architektoniczną i regionalną – każdy budynek odzwierciedla lokalne tradycje i sposób życia mieszkańców. Ku mojej wielkiej radości są tu również obiekty z rejonów, których nie udało mi się odwiedzić, na przykład z Maramureszu czy Bukowiny, w tym kolorowy nagrobek z Sapanty. Na początek zdjęcia cerkiewek i innych sakralnych obiektów oraz wiatrak:
Na zakończenie Pałac Elżbiety, położony na terenie skansenu. Obecnie jest to oficjalna rezydencja rodziny królewskiej, a dokładnie Małgorzaty Rumuńskiej, córki króla Michała I. Pałac został zbudowany w latach 1935-1937 dla księżniczki Elżbiety, najstarszej córki króla Ferdynanda. Zaprojektowany w stylu brankowiańskim i mauretańskim przez dwóch rumuńskich architektów: Constantina Ionescu i Corneliu Marcu, jest unikatem w Bukareszcie. Był zamknięty, więc oglądaliśmy tylko z zewnątrz:

Pałac Parlamentu jest najcięższym budynkiem na świecie i drugim co do wielkości budynkiem administracyjnym. Zajmuje powierzchnię 365 000 metrów kwadratowych,a 1100 pokojów i 12 pięter. Ma również wiele kondygnacji pod ziemią, zawierających nawet bunkry nuklearne i tajne tunele. Pełni obecnie wiele funkcji, w tym mieści rumuński parlament (Senat i Izbę Deputowanych), muzea, centra konferencyjne, sale wystawowe i podziemny parking na 20 000 samochodów:
Nie bardzo umiem podsumować ten wpis. Że trudno byłoby znaleźć miejsca bardziej niepodobne do siebie, niż te dwa? Że jedyne, co łączy te dwie inwestycje to wysiedlenia ludności? Że każda budowla ma w sobie pierwiastek piękna? Taka właśnie jest Rumunia - niejednoznaczna, miejscami piękna, miejscami dziwna, a na pewno ciekawa. A sam Bukareszt jeszcze się nam odsłoni w kolejnych notkach.



















































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz