czwartek, 18 grudnia 2025

Erice we mgle

  Na wtorek zaplanowałyśmy wycieczkę do Erice, zabytkowego miasteczka, położonego na wzgórzu, na wysokości 751 m nad poziomem morza. Nie mogłyśmy tam wjechać kolejką linową, bo w listopadzie nie kursuje - ma przerwę na konserwację. Dojazd autobusem po serpentynach też mógłby być przeżyciem, gdyby tylko było cokolwiek widać. Niestety od rana całość spowijały gęste chmury. Chociaż z drugiej strony średniowieczne mury i brukowane uliczki, wyłaniające się stopniowo spod mgły, prezentowały się niezwykle tajemniczo:







  Obecny wygląd Erice zawdzięcza głównie czasom średniowiecza, ale jego korzenie sięgają prawie trzech tysięcy lat. Prawdopodobnie założyli je Elymowie, którzy mieszkali tu około VIII wieku p.n.e., chociaż istnieją na tym terenie jeszcze starsze ślady osadnictwa. Według legendy nazwa miasta wywodzi się od imienia Eryksa, zabitego przez Heraklesa syna Afrodyty, a cała historia zaczęła się w czasie, gdy trojańscy wygnańcy wybrali to miejsce na swoją siedzibę. To właśnie Trojanie, mieszając się z rdzennymi mieszkańcami tej krainy, dali początek Elymom. Utworzyli oni w tym miejscu religijne i społeczne centrum z pogańskim miejscem kultu. Jeszcze zanim Fenicjanie poświęcili je Astarte, już w VI-VII w. p.n.e. czczono tutaj jakieś bóstwo płodności. Istniało tu thémenos - sanktuarium Afrodyty. Kult rozpowszechnił się w III w. p.n.e. na cały basen Morza Śródziemnego po podboju Sycylii przez Rzymian, widzących w greckiej bogini swoją Wenus. Wenus Ericina z czasem stała się tak popularna, że w Rzymie powstała jej kolejna świątynia. 

   W późniejszych latach to miejsce o strategicznym położeniu budziło zainteresowanie innych ludów. Byli wśród nich Kartagińczycy, którzy wzmocnili wzniesione przez Elymów mury miejskie, przez co uczynili miasto praktycznie niemożliwym do zdobycia. Jak podaje Strabon, Erice, obok Syrakuz i Enny, było w VII wieku p.n.e. jedną z trzech najważniejszych sycylijskich twierdz, a jej stare mury przetrwały do ​​dzisiaj. W 214 roku p.n.e. władzę nad tym terenem przejęli Rzymianie. Z biegiem lat, pod różnymi rządami, miasto znane było jako: Erix, Iruka i Gabel-el-Hamid. Ponownie odrodziło się po podbiciu przez Normanów i na rozkaz króla Rogera II przyjęło nazwę Monte San Giuliano. Starożytną nazwę Erice ostatecznie przywrócono dopiero w 1936 roku.

  Ze względu na pogodę musiałyśmy skorygować nieco nasze plany. Większość obiektów (z kasą włącznie) była jeszcze zamknięta i nie można było zacząć od wnętrz, zaś reszta kryła się we mgle, więc błąkałyśmy się tam bez planu, chłonąc tajemniczą atmosferę. Było to nawet sympatyczne, ale przedłużyło nam spacer, bo żeby zacząć regularne zwiedzanie grupy kościołów, musiałyśmy wrócić po bilety w okolice bramy wejściowej. Można było kupić dwa zestawy łączone, ale zamek i Polo museale już sobie odpuściłyśmy, bo zostało nam za mało czasu. A tak wygląda mapka:

    Od przystanku wejście do miasta prowadzi przez Porta Trapani:


  Bilety sprzedawane są w wieży Torre di re Federico. To budowla wzniesiona pod koniec XIII wieku przez Fryderyka II Aragońskiego i wysoka na 28 metrów. Obok niej znajduje się wspaniała Katedra Królewska, według tradycji powstała za panowania cesarza Konstantyna Wielkiego w IV wieku n.e.: 




   Kościół, jaki możemy podziwiać dzisiaj, powstał w 1314 roku za sprawą króla Fryderyka III Aragońskiego, a do jego budowy użyto materiałów, uzyskanych ze świątyni Wenus. Na przestrzeni wieków katedra była wielokrotnie przebudowywana. Wnętrze zawaliło się w 1853 roku, ale odbudowę rozpoczęto niemal natychmiast i zakończono już w 1865 roku. Dziś Katedra Królewska stanowi cenny przykład sztuki neogotyckiej:















   Kolejnym ciekawym obiektem, choć nie znajdującym się na liście, był kościół św. Izydora. To niewielki budynek, wzniesiony w 1666 r. na tyłach katedry, na ruinach domu rodzinnego błogosławionego karmelity Alojzego Rabaty i otwarty niedawno po 80 latach przerwy:




   Przechodziłyśmy też obok kościółka Sant'Alberto z XIV wieku:


   Tuż za nim znajdują się ruiny klasztoru San Salvatore (św. Zbawiciela), do którego przylega kościół pod tym samym wezwaniem. Klasztor zajmuje powierzchnię około 1700 m² i spoczywa na szeregu starożytnych cystern, które mogły być dawniej połączone z łaźniami świątyni Wenus. Do XIII wieku budynek był pałacem szlacheckiej rodziny Chiaramonte, potem osiedliły się tam benedyktynki. W 1588 roku klasztor rozbudowano:






    San Martino to kolejny kościół z naszej listy, powstały z inicjatywy króla Rogera Normana (XII wiek). Do kościoła przylega XVI-wieczny dziedziniec oraz sala Zgromadzenia Sióstr Czyśćca, powstała w 1517 roku. W 1682 roku, według projektu architekta i księdza Matteo Gebbii z Erice, rozpoczęto odbudowę kościoła, którą ukończono w 1688 roku. Pod koniec XVIII wieku wnętrze zostało ozdobione sztukaterią, freskami i obrazami Antonia i Vincenza Manno:












   Notka zdecydowanie mi się rozciągnęła, a na liście obiektów, do których nabyłyśmy bilety, zostało do opisania jeszcze kilka. Oprócz tego odwiedziłam liczne miejsca spoza tej listy, więc w tym miejscu już przerwę. Natomiast resztę będę musiała opisać w kolejnej notce, a może nawet w dwóch . 

    Zatem - c.d.n.

wtorek, 16 grudnia 2025

Sicilia, buonasera!

    Sycylia od dawna znajdowała się na mojej liście marzeń, sądziłam jednak, że zacznę od jej wschodnich rejonów. Tymczasem nieoczekiwanie zdecydowałam się na podróż z koleżanką, która już na wchodzie była, zatem wybór miałam ograniczony do dwóch opcji: "Sycylia zachodnia albo siedzę w domu". Wiadomo, co wybrałam. 

   Samolot do Palermo wyszedł nam dość tanio, bo 400 zł w obie strony z walizkami. Program, chociaż ułożony w pośpiechu, był bardzo bogaty i prawie udało się go zrealizować. Całość podzieliłam na dwie części, z noclegami w Trapani i Palermo. Żeby się nie stresować przed wylotem, Palermo zaplanowałam na koniec. Lądowanie było przewidywane około godziny 17:45, a autobusy jeżdżą co godzinę, więc spokojnie można było zdążyć do Trapani na nocleg. Udało nam się znaleźć przystanek autobusowy dosłownie na dwie minuty przed odjazdem, więc odbyło się to naprawdę sprawnie. 

   W poniedziałek wieczorem, od razu po zameldowaniu się w pensjonacie, ruszyłyśmy na krótki rekonesans, idąc najpierw ulicą Via Garibaldi:

  Kierowałyśmy się do miejsca, odległego zaledwie o 500 m, a dość szczególnego - do łuku Arco dell'Orologio i placu, od którego zaczyna się Corso Vittorio Emanuele. Bywałyśmy tam jeszcze wielokrotnie, o czym będzie mowa później, w kolejnych notkach. Mieści się tam brama z wieżą oraz Palazzo Senatorio ze słynnymi zegarami, a także katedra św. Wawrzyńca, którym udało się zrobić wieczorne zdjęcia. W świetle lamp pięknie prezentowało się również patio Palazzo Berardo Ferro. W drodze powrotnej, znowu przy "naszej" via Garibaldi, obejrzałyśmy witryny Typographiae Museo della Stampa ze starożytnymi amforami oraz sklep z pamiątkami:











   Cały spacer zajął nam mniej, niż godzinę, ale dzięki niemu już w poniedziałek wyprawę można było uznać za rozpoczętą. Kolejny dzień miał być znacznie bogatszy we wrażenia.

Powrót do Bassano del Grappa

     Bassano del Grappa jest śred niej wielkości miastem (40 000 mieszkańców). Leży w miejscu, gdzie płaskie równiny Veneto docierają do prz...