poniedziałek, 16 czerwca 2025

Z Corniglii do Vernazzy przez Sentiero Azzuro

    Nazwa Cinque Terre, co tłumaczy się bezpośrednio z włoskiego na Pięć Ziem (lub Pięć Krain), odnosi się do pięciu miasteczek położonych na terenie parku narodowego. Są to, licząc od południa: Riomaggiore, Manarola.  Corniglia, Vernazza i Monterosso al Mare. Wszystkie oprócz Corniglii leżą bezpośrednio nad wodą i mają bezpośredni dostęp do morza. Od 1999 roku, Cinque Terre posiada status parku narodowego (wł. Parco Nazionale delle Cinque Terre), a dwa lata wcześniej cały region (wraz z okolicznymi wyspami i miasteczkiem Portovenere został wpisany na listę światowego dziedzictwa kulturowego i naturalnego UNESCO. 

    Mając wykupione Cinque Terre Treno MS Cards, mogliśmy dowolnie podróżować między La Spezią a Levanto. Zaczęliśmy chyba nietypowo, bo od środka, czyli od Corniglii, do której dotarliśmy dwuetapowo - pociągiem i autobusem. Już sama stacja kolejowa była zapowiedzią wspaniałych wrażeń, chociaż widok pustego peronu może być nieco mylący:

Od przystanku ruszyliśmy w stronę centrum i zachodniego krańca. Mapka dla ozdoby, bo zabłądzić tam byłoby trudno: 

    Kolorowymi uliczkami doszliśmy do placu Largo Taragio, gdzie wypiliśmy tradycyjną poranną kawkę. Bezpośrednio nad kawiarnianymi parasolami wznosi się Oratorio dei Disciplinati di Santa Caterina, zbudowane w XVIII wieku jako miejsce kultu dla bractwa uczniów św. Katarzyny Aleksandryjskiej, stowarzyszenia religijnego, założonego pod koniec średniowiecza w Sestri Levante. Dach jest dwuspadowy, fasada skromna, ale nad drzwiami wyróżnia się rozeta. Wnętrza nie widziałam, bo budynek niestety był zamknięty. Z tyłu, za oratorium, znajduje się plac, z którego możemy podziwiać wspaniałe widoki na wybrzeże Cinque Terre:






   Kierując się jeszcze dalej na zachód, doszliśmy do kolejnego punktu widokowego:



  Pozostała nam jeszcze druga część Corniglii, więc wróciliśmy w rejon przystanku autobusowego, położony w dolnej części miasteczka, po czym weszliśmy na kolejne wzgórze:






   Usytuowany na wzgórzu kościół św. Piotra pochodzi z XIV wieku. Powstał w wyniku poważnej przebudowy pozostałości wcześniej istniejącego kościoła, udokumentowanego od 1267 r.. Później wnętrzu nadano barokowy charakter. W środku można podziwiać: XVII-wieczny obraz złożony z osiemnastu paneli, przedstawiających tajemnice różańca i Sądu Ostatecznego (pędzla malarza Prospera Luxardiego), płótno przedstawiające Tajemnice Wiary, drewniane posągi czterech ewangelistów z 1611 r. i wiele innych wspaniałych dzieł:








   Każdego lata w kościele San Pietro odbywa się „Festiwal Organowy 5 Terre”. 

   Koło kościoła zaczyna się ścieżka, prowadząca na szlak Sentiero Azzuro, którym chcieliśmy przejść z Corniglii do Vernazzy. Ten odcinek ma długość nieco ponad 4 km i na oficjalnej stronie Parku Narodowego oznaczony jest jako "skilled". Ho, ho, wykwalifikowani z nas turyści! Przewidywany czas przejścia to 90 minut. Zmieściliśmy się spokojnie, chociaż dokładnego czasu nie podam, bo zamiast zejść na sam dół, poszliśmy najpierw na zamek.

  Po okazaniu biletów, zakupionych poprzedniego dnia przez internet, ruszyliśmy na ścieżkę, zatrzymując się ciągle w celach estetyczno - poznawczych i fotograficznych, najpierw żegnając się z Corniglią:








   W końcu ukazała się też Vernazza:




   Skręciliśmy w lewo i dotarliśmy do ruin zamku Doria, a praktycznie samej wieży. To pozostałości średniowiecznej fortyfikacji z ok. 1000 roku, która niegdyś służyła jako punkt widokowy, chroniący wioskę Vernazza przed atakami piratów. Wieża pochodzi z XV wieku. Chociaż zachowały się tylko fragmenty oryginalnej konstrukcji, miejsce to dowodzi bogatej historii i strategicznego znaczenia tego obszaru w średniowieczu. Z góry można podziwiać panoramiczne widoki na Morze Liguryjskie i kolorowe wioski:









    Kościół z wieżą, widoczny na kilku z powyższych zdjęć, odwiedziliśmy później i za moment go opiszę, natomiast biały budynek na górze, na ostatnim zdjęciu, to Convento Di San Francesco. Został wybudowany w XVII wieku i obejmuje zdekonsekrowany kościół San Francesco, w którym odbywają się przedstawienia muzyczne, teatralne i wystawowe, dawny klasztor ojców obserwantów mniejszych, mieszczący obecnie siedzibę Urzędu Miejskiego, wieżę (aktualnie remontowaną) i fragmenty murów genueńskich:

  Klimatycznymi, jak to w Ligurii, uliczkami zeszliśmy na sam dół, by za chwilę znów trochę podejść. Naszym celem był kościół Santa Margherita d'Antiochia (świętej Małgorzaty Antiocheńskiej). Zbudowano go w XIII wieku w stylu gotycko - liguryjskim, na skale z widokiem na morze, na istniejącej wcześniej budowli romańskiej. Ośmiokątna wieża o wysokości 40 metrów zwieńczona jest małymi łukami i zakończona ostrołukową kopułą. W latach 1500 - 1600 kościół powiększono, podnosząc dzwonnicę i wydłużając halę, niestety niszcząc przy tym oryginalną średniowieczną fasadę. W 1750 roku nowe prace w kościele doprowadziły do ​​przekształcenia romańskiego wnętrza w barokowe, a także zastąpienia drewnianego dachu sklepieniami. W latach 1964-1970 kościół został częściowo odrestaurowany z zachowaniem oryginalnej struktury wewnętrznej i odzyskaniem odsłoniętego drewnianego dachu. 

  Kościół ma dwa wejścia. Główne jest bardziej ukryte i trudniej dostępne. Drugie, wygodniejsze, w jednej z absyd  z widokiem na plac, obsadzony drzewami przed mariną, otwarto w XIX wieku. Wnętrze z trzema nawami jest podniesione ponad poziom placu. Znajdują się w nim dwa płótna z XVII w., barokowy ołtarz główny z 1750 r., skrzynia procesyjna z XVIII w. i drewniany krucyfiks przypisywany Antonowi Marii Maragliano:










   Po wyjściu z kościoła zamierzaliśmy poszukać czegoś do jedzenia, a potem wrócić w to miejsce i podejść jeszcze kawałek w górę ścieżką za kościołem. Właśnie stamtąd robione są te pocztówkowe, najładniejsze ujęcia Vernazzy, z którymi ją kojarzymy. Niestety widok dzikich tłumów, przewalających się po centrum miasteczka, przeraził nas i kompletnie ogłupił. Do tego stopnia, że nie poszliśmy już nigdzie więcej, tylko uciekliśmy na stację kolejową, skąd rzuciliśmy pożegnalne spojrzenie na wieżę Doriów i ruszyliśmy do Monterosso:






c.d.n.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Katedra w Monreale

  Do Monreale p rzyjechałyśmy przede wszystkim z powodu słynnej królewskiej katedry  Santa Maria Nuova, która w 2015 roku znalazła się na li...