poniedziałek, 16 marca 2026

Safari w rezerwacie Bandia

Wczesnym rankiem wyruszyliśmy z naszego hotelu w okolicach Lac Rose. Dojazd do celu zajął nam ponad 1,5 godziny, więc po drodze obserwowaliśmy życie toczące się w mijanych wioskach:







Kolejna atrakcja, jaką przyszło nam odwiedzić, to Rezerwat Bandia. Jest to jeden z sześciu obszarów chronionych w kraju, położony na prywatnym terenie o powierzchni około 3500 hektarów. Można się tam udać na małe safari, które daje przedsmak wizyty w większym miejscu, gdzieś w Afryce Wschodniej. Mieszkają tu żyrafy, zebry, nosorożce, bawoły, antylopy, guźce, szakale, patasy, koczkodany, impale, kudu, gazele, oryksy, mangusty, warany nilowe, strusie oraz szeroka gama ptaków (ponad 120 gatunków), nie ma natomiast słoni, hipopotamów ani dużych drapieżników. Zwierzęta w większości nie pochodzą z Senegalu, a z RPA. Wygląda na to, że żyje im się tu nie najgorzej. Choć przebywają w sztucznych warunkach, mogą swobodnie chodzić po całym terenie w warunkach zbliżonych do ich naturalnego środowiska. Zwierzęta nie są na potrzeby turystów naganiane ani wabione jedzeniem. Rezerwat jest dość duży i ogrodzony w celu zapobiegania kłusownictwu, więc na pewno znacznie lepszy niż zoo.

Nasze fotograficzne safari trwało około dwóch godzin. Jechaliśmy na naczepie ciężarówki, wyposażonej w ławki i osłoniętej daszkiem, próbując uchwycić co ciekawsze okazy. Niestety niektóre z nich były zbyt daleko:



Towarzyszyła nam oficjalna przewodniczka rezerwatu, która pomagała nam dostrzec ukryte wśród zarośli zwierzęta i podpowiadała kierowcy, jak ma do nich podjechać. Krążyliśmy szerokimi drogami wśród kolczastych akacji, majestatycznych baobabów oraz dzikich mimoz, tworzących typowy krajobraz afrykańskiej sawanny:






  Przy wielkim baobabie robiliśmy zakłady, czy razem uda się nam go objąć. Był ogromny, ale nasza grupa liczyła dwadzieścia osób, więc daliśmy radę:


Zobaczyliśmy też miejsce, gdzie znajduje się cmentarzysko zwierząt:


W rezerwacie jest stosunkowo dużo żyraf, więc spotkaliśmy je kilka razy:






Udało się też z bliska obejrzeć zebry i nosorożce:








    I jeszcze jakieś antylopy, bawoły, 
żółwie i małpki:










    Zwiedzanie zakończyliśmy w części wypoczynkowo - konsumpcyjnej:







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bandżul - gambijska stolica

    Nasza wyprawa zbliżała się już do finału. Wracaliśmy z Senegalu do Gambii, po raz kolejny śledząc przez okno senegalskie krajobrazy i mi...