Historia Bari sięga III wieku p.n.e. kiedy było kolonią rzymską o nazwie Barium. Przez kolejne wieki miejsce to stanowiło jedną z bram z Europy do Bliskiego Wschodu. Po upadku Rzymu port, wciąż silnie się rozwijający, należał do Bizancjum. W 1071 roku został zdobyty przez Normanów, co rozpoczęło okres jeszcze bardziej intensywnego rozwoju. Wtedy do miasta sprowadzono z Turcji relikwie świętego Mikołaja, a w XI wieku zbudowano bazylikę, by je pomieścić. W efekcie Bari do dziś jest miejscem pielgrzymek dla prawosławnych i katolików.
Zwiedzanie Bari Vecchia (Starego Bari) rozpoczęliśmy na Piazza Mercantile (Plac Kupców). Stanowi on centrum miasta od połowy XV wieku, kiedy zaczęto tu budować budynki władz miejskich i ważne urzędy. Głównym budynkiem placu stał się Palazzo del Sedile, pełniący funkcję ratusza miejskiego przez prawie trzy wieki. W XVI wieku do pałacu dobudowano wieżę zegarową. Większość budynków na placu przebudowano w XVII wieku, a 200 lat później najważniejsze instytucje przeniesiono do nowo powstającej części Bari. Na szczęście plac nic nie stracił ze swojego uroku:
Historia bazyliki nierozerwalnie wiąże się z kultem świętego Mikołaja, biskupa z tureckiej Miry. Jego relikwie postanowiono wykraść z Miry, aby uratować je przed Turkami, którzy prześladowali chrześcijan i niszczyli ich świątynie i sanktuaria. Szczątki świętego dotarły do Bari 9 maja 1087 roku i zostały tymczasowo złożone w kościele świętego Benedykta, a w rocznicę tego wydarzenia do dziś odbywają się w Bari liczne uroczystości. Jednocześnie rozpoczęła się budowa bazyliki. Nieukończoną jeszcze budowlę poświęcono w roku 1197 i tam przeniesiono relikwie.
Bazylikę, będącą dziś jednym z najstarszych przykładów stylu romańskiego na terytorium Apulii, który w dodatku przetrwał w niemal niezmienionym stanie, wzniesiono w miejscu zniszczonego pałacu namiestnika bizantyjskiego. Kościół ma prawie kwadratowy kształt, przez co robi wrażenie zamku. Dwie niskie, masywne wieże w narożnikach jeszcze wzmacniają to odczucie. Surowa fasada posiada trzy portale, kilka dodatkowych znajdziemy też na ścianach bocznych:

Wnętrze składa się z nawy głównej i dwóch bocznych. Wsparte na kolumnach łuki podtrzymują wysokie sklepienie oraz oddzielają prezbiterium od reszty kościoła. Nad nawami bocznymi znajdują się empory (galerie). Uwagę zwracają bogate zdobienia sufitowe, niezbyt pasujące do surowego wnętrza, a także marmurowe cyborium (baldachim) nad głównym ołtarzem. W prawej nawie widać pozostałości starych fresków:
Na ścianie za ołtarzem głównym bazyliki wzniesiono mauzoleum księżnej Bari i królowej Polski -Bony Sforzy. Urodzona w Lombardii w 1494 roku, świetnie wykształcona, została wydana za Zygmunta I Starego, władcę jednego z największych państw ówczesnej Europy. Jako królowa Rzeczypospolitej zasłużyła się odzyskiwaniem i gromadzeniem majątku królewskiego. Zasługą Bony było krzewienie w Rzeczypospolitej kultury humanistycznej i sztuki włoskiej. Osiem lat po śmierci męża, w 1556 roku, postanowiła wyjechać do księstwa Bari, gdzie po roku zmarła, otruta przez dworzanina Jana Wawrzyńca Pappacodę, działającego na zlecenie Habsburgów. Została pochowana w bazylice pod wezwaniem świętego Mikołaja, a po kilku latach jej córka Anna Jagiellonka powierzyła wykonanie grobowca królowej słynnemu neapolitańskiemu rzeźbiarzowi, którym był Andrea Sarti z Carrary.
Grobowiec wykonany z białego i czarnego marmuru przedstawia klęczącą władczynię wraz ze świętym Mikołajem i świętym Stanisławem ze Szczepanowa, jednym z patronów Polski. Poniżej widoczne są dwie postacie kobiece - po lewej jest to prawdopodobnie alegoria Rzeczypospolitej, a postać z prawej - Bari:
Przed mauzoleum stoi tron biskupi, ukończony pod koniec XI wieku dla biskupa Eliasza, jedno z najsłynniejszych dzieł romańskich południowych Włoch. Niestety zasłania go ołtarz, a bliżej podejść się nie dało. Można się go doszukać na dwóch poprzednich zdjęciach (to czerwone siedzisko, podtrzymywane przez ludzkie postacie), natomiast na poniższym zdjęciu został wykadrowany w celu powiększenia, niestety ze stratą dla jakości zdjęcia:
Relikwie świętego Mikołaja przechowywane są w romańskiej krypcie z 28 kolumnami. Stare kapitele zabrano z rozebranych bizantyńskich kościołów. Zabytkowa jest również posadzka wokół ołtarza:
Pięć minut spaceru dzieli to miejsce od innego budynku, związanego z królową Boną, zamku Sforzów. Jego historia sięga XII wieku, a później był wielokrotnie przebudowywany. Swoją obecną formę rezydencji mieszkalno-obronnej z renesansowymi murami bastionowymi oraz fosą uzyskał w XVI wieku. Fundatorką ostatniej wielkiej przebudowy była Izabela Aragońska. Jej córka, Bona Sforza, kontynuowała te renesansowe przeróbki, chociaż, mieszkała tu tylko rok. Dziś wnętrza zamkowe są praktycznie puste, ale sam budynek wygląda dość malowniczo:
Stamtąd przeszliśmy jeszcze pod Prymasowską Katedrę Metropolitalną San Sabino, jak brzmi jej pełna nazwa. Bryła katedry jest naprawdę imponująca, a elewacje przepiękne:
Niestety nie było szans, żeby wejść do środka. Mając ograniczony czas, postanowiliśmy zwiedzić tylko jeden z dużych kościołów i zdecydowaliśmy się na bazylikę Świętego Mikołaja. Katedra, o ile mi wiadomo, ma z nią wiele wspólnego. Podobna epoka i styl architektoniczny, podobne wnętrze, choć to w katedrze jest jeszcze skromniejsze. Czyli zwiedzanie bazyliki, a nie katedry, to był wybór mniejszego zła. Czego naprawdę żałuję, to podziemi, gdzie w części archeologicznej można obejrzeć pozostałości wcześniejszej bazyliki, ruiny innego, mniejszego kościoła bizantyjskiego, fragment antycznej trasy Via Traiana i rozległą mozaikę Timoteo z dawnej bazyliki. Następnym razem na pewno tam wejdę, może też obejrzę kryptę, przebudowaną w stylu barokowym i sąsiadujący z katedrą dziedziniec seminarium (przepiękny, widziałam zdjęcia!).
Z katedry na plac przed zamkiem wracaliśmy od tyłu, przez Largo S. Sabino. Jest to spory plac z pięknie wyremontowanymi budynkami, mieszczącymi różne szkoły, głównie podstawowe:
To jeszcze nie wszystko, co widzieliśmy w Bari, ale chyba na jedną notkę wystarczy. Część druga pojawi się niebawem.
















































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz