Na terenach wapiennych wzgórz, poprzecinanych wąwozami o skalistych brzegach, powstało wiele siedzib ludzkich. Później zostały opuszczone z powodu trudnych warunków, podobnie jak skalne domy w Gravinie czy bardziej od niej słynnej Materze albo innych, zupełnie nieznanych miasteczkach Bazylikaty. Na przykład Craco. Niesamowite! Popatrzcie, jak wygląda:
A kto o nim słyszał? Ja się dowiedziałam wyłącznie dzięki przekazanej nam w Materze informacji, że nie spotkamy dziś Mela Gibsona, bo chociaż wczoraj tu był, to teraz kręci w Craco. Od razu sprawdziłam, co to takiego 😊
A Matera jest naprawdę wyjątkowa. Byłam tego pewna już wtedy, gdy po raz pierwszy zobaczyliśmy ją z Parku Murgia:

To jedno z najstarszych nieprzerwanie zamieszkanych miast świata, z historią sięgającą paleolitu (ponad 10 000 lat). Jej dzielnicę Sassi wypełniają idealnie zachowane skalne domy, wydrążone w skale wapiennej, które przez wieki były symbolem nędzy. Do lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku ludzie mieszkali tam niemal jak jaskiniowcy, potem zostali wysiedleni (często siłą) z uwagi na skrajnie trudne warunki życia – brak prądu, wody, kanalizacji czy innych wygód, a czasem nawet bez drzwi wejściowych:
Jednak opuszczone jaskinie z czasem zaczęto rewitalizować i Matera z "narodowej hańby" przekształciła się w turystyczną perłę, a w 1993 roku została wpisana na listę UNESCO jako przykład niezwykłej adaptacji osadniczej i dzisiaj stanowi niezwykłą atrakcję turystyczną. Jest miejscem organizacji międzynarodowych szczytów państw a także doskonałą scenerią do produkcji filmowych. W filmie „Pasja” Mela Gibsona doskonale udawała Jerozolimę z czasów Chrystusa.
Mieliśmy szczęście być w Materze przez całe dwa popołudnia. Oczywiście najwięcej czasu spędziliśmy w dzielnicy Sassi. Najprzyjemniej było po prostu wędrować antycznymi uliczkami, po pochyłościach, po schodach, niejednokrotnie po dachach domów z niższego poziomu. Myślę, że tak najlepiej jest Materę poznawać. Potem można odwiedzić wybrane kościoły czy muzea, ale najpierw trzeba poczuć, jak w niej tętni życie. Na początek zaproponuję taki właśnie spacer.
Zatem ruszamy. Zaczynamy od widoku z góry, z tarasu Belvedere Luigi Guerricchio (Belvedere dei Tre Archi):
A to tradycyjny chleb, wypiekany raz na tydzień, więc musiał być duży i mieć grubą skórę, żeby nie wysychał:
Kolejny punkt widokowy znaleźliśmy przy Via Duomo. Popatrzymy teraz w trochę inną stronę, na północ, gdzie jest więcej domów nowszych, już nie tak całkiem "jaskiniowych". Ta część miasta nazywa się Sassi Barisano:
I jeszcze na koniec "moja" Matera:

























































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz