niedziela, 10 maja 2026

Matera, cz.1 - Sassi czyli kamienie

    Na terenach wapiennych wzgórz, poprzecinanych wąwozami o skalistych brzegach, powstało wiele siedzib ludzkich. Później zostały opuszczone z powodu trudnych warunków, podobnie jak skalne domy w Gravinie czy bardziej od niej słynnej Materze albo innych, zupełnie nieznanych miasteczkach Bazylikaty. Na przykład Craco. Niesamowite! Popatrzcie, jak wygląda:

   A kto o nim słyszał? Ja się dowiedziałam wyłącznie dzięki przekazanej nam w Materze informacji, że nie spotkamy dziś Mela Gibsona, bo chociaż wczoraj tu był, to teraz kręci w Craco. Od razu sprawdziłam, co to takiego 😊

  A Matera jest naprawdę wyjątkowa. Byłam tego pewna już wtedy, gdy po raz pierwszy zobaczyliśmy ją z Parku Murgia:

To jedno z najstarszych nieprzerwanie zamieszkanych miast świata, z historią sięgającą paleolitu (ponad 10 000 lat). Jej dzielnicę Sassi wypełniają idealnie zachowane skalne domy, wydrążone w skale wapiennej, które przez wieki były symbolem nędzy. Do lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku ludzie mieszkali tam niemal jak jaskiniowcy, potem zostali wysiedleni (często siłą) z uwagi na skrajnie trudne warunki życia – brak prądu, wody, kanalizacji czy innych wygód, a czasem nawet bez drzwi wejściowych:

  Jednak opuszczone jaskinie z czasem zaczęto rewitalizować i Matera z "narodowej hańby" przekształciła się w turystyczną perłę, a w 1993 roku została wpisana na listę UNESCO jako przykład niezwykłej adaptacji osadniczej i dzisiaj stanowi niezwykłą atrakcję turystyczną. Jest miejscem organizacji międzynarodowych szczytów państw a także doskonałą scenerią do produkcji filmowych. W filmie „Pasja” Mela Gibsona doskonale udawała Jerozolimę z czasów Chrystusa.  

   Mieliśmy szczęście być w Materze przez całe dwa popołudnia. Oczywiście najwięcej czasu spędziliśmy w dzielnicy Sassi. Najprzyjemniej było po prostu wędrować antycznymi uliczkami, po pochyłościach, po schodach, niejednokrotnie po dachach domów z niższego poziomu. Myślę, że tak najlepiej jest Materę poznawać. Potem można odwiedzić wybrane kościoły czy muzea, ale najpierw trzeba poczuć, jak w niej tętni życie. Na początek zaproponuję taki właśnie spacer.  

   Zatem ruszamy. Zaczynamy od widoku z góry, z tarasu Belvedere Luigi Guerricchio (Belvedere dei Tre Archi):



   Schodami przechodzimy na niższy poziom i idziemy w stronę najstarszych zabudowań. Ta część miasta to Sassi Caveoso, gdzie jest najwięcej domów jaskiniowych:



   Następnie idziemy w górę na kolejny taras widokowy w stronę wzgórza z kościołem Santa Maria di Idris, czyli tej wysokiej góry z krzyżem na wierzchołku. Z tego miejsca wydaje się bardzo wysoka, ale byliśmy tam później prawie na samym szczycie:




   A to tradycyjny chleb, wypiekany raz na tydzień, więc musiał być duży i mieć grubą skórę, żeby nie wysychał:


    Na następnych zdjęciach dalsze i bliższe widoki na kolejne domy i ulice. To właśnie ich nagromadzenie na tak niewielkiej przestrzeni robi największe wrażenie:





   Kolejny punkt widokowy znaleźliśmy przy Via Duomo. Popatrzymy teraz w trochę inną stronę, na północ, gdzie jest więcej domów nowszych, już nie tak całkiem "jaskiniowych". Ta część miasta nazywa się Sassi Barisano:




     Do Sassi Caveoso wrócimy jeszcze, a szczegóły pojawią się  w następnej notce. Natomiast teraz dalsza część spaceru będzie wiodła przez najbardziej klimatyczne zaułki Sassi Barisano:



























  I jeszcze na koniec "moja" Matera:





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Matera, cz. 3 - nie tylko Sassi

    Na początku naszego pierwszego spotkania z Materą mieliśmy trochę wolnego czasu do zagospodarowania. Od parkingu szybko przebrnęliśmy pr...