W poprzedniej notce o Cividale opisałam już praktycznie całe miasto. Zostały mi tylko dwa obiekty. ale ich historyczna i artystyczna wartość wymaga potraktowania ich w sposób szczególny, poświęcam im zatem osobny wpis. Poprzedni zakończył się na Piazza Duomo, czyli Placu Katedralnym, a o katedrze nie było ani słowa, ponieważ to jest ona jednym z tych dwóch obiektów, które zostawiłam na później.
Katedra Santa Maria Assunta (Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny) ma długą historię. Chociaż obecny budynek pochodzi z XIII wieku, już wiele lat wcześniej istniało tu miejsce kultu. Pierwsze kościoły zostały zlecone w VIII wieku przez patriarchę Kaliksta, tego, który spowodował przeniesienie patriarchatu z Akwilei do Cividale.
Katedra charakteryzuje się mieszanką weneckiego gotyku i renesansu. Fasadę zdobi rzeźbiony portal:
Wnętrze, odnowione w XVIII wieku, posiada nawy z romańskimi kolumnami, a ściany zdobią między innymi obrazy Palmy il Giovane:
W katedrze znajdują się cenne dzieła, w tym słynny ołtarz Pellegrino II - arcydzieło średniowiecznego włoskiego złotnictwa, freski oraz drewniany krucyfiks z XIII wieku:
Pora sjesty już minęła, więc mogliśmy z katedry przejść od razu do Monastero di Santa Maria in Valle (Klasztoru Świętej Marii w Dolinie):
Klasztor został założony w połowie VII wieku n.e. i był przeznaczony dla sióstr benedyktynek. Później przeszedł wiele przebudów i renowacji z powodu najazdów i trzęsień ziemi, które poważnie go uszkodziły. Obecny wygląd uzyskał około 1511 roku, natomiast w 1841 roku budynek powierzono siostrom urszulankom, które mieszkały tam do 1999 roku. W środku klasztoru można oglądać refektarz i krużganki. W refektarzu (sali jadalnej) na suficie powstał zestaw trzech XVIII-wiecznych fresków, przedstawiających Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny oraz sceny z życia św. Scholastyki:
Krużganki są w remoncie. Bez niego widok byłby ładniejszy (widziałam na zdjęciach), ale rozumiem, że bywa niezbędny. Całkiem tragicznie nie jest, klimacik pozostał:
Jest też odkrywka archeologiczna z murami rzymskimi:
Niekwestionowaną perłą klasztoru i w ogóle całego Cividale jest Oratorium Santa Maria in Valle, inaczej zwane Świątynią Longobardzką (Tempietto Longobardo). Dzisiaj jest ona sztandarowym przykładem sztuki longobardzkiej, czerpiącej inspiracje z bizantyjskiej Rawenny. To przede wszystkim ze względu nią, ale też i inne ważne zabytki longobardzkie, Cividale del Friuli zostało wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Wzniesiona około 762 roku na ruinach budowli rzymskich lub wczesnochrześcijańskich, przez lata służyła jako kaplica dworu królewskiego Longobardów i Franków, a później stała się oratorium klasztoru benedyktynek, gdzie siostry zakonne zbierały się na modlitwę. Wejście wygląda bardzo niepozornie:
We wnętrzu widoczne są kolumny, wydzielające niewielką trójnawową przestrzeń. Jedna strona sali jest bogato zdobiona stiukowymi płaskorzeźbami i malowidłami. Piękne są też drewniane stalle. Słynne są tutejsze oryginalne freski:
Najbardziej wyjątkowym elementem jest jednak fryz (dwa ostatnie zdjęcia powyżej), na którym znajduje się sześć figur niezidentyfikowanych kobiet, prawdopodobnie świętych lub królewskich patronek. Postacie są stylizowane, bogato zdobione dramatycznymi fałdami szat oraz lekko wydłużone, co nawiązuje do modeli bizantyjskich.
Część fresków zdjęto do konserwacji, a po powrocie udostępniono do oglądania w osobnym pomieszczeniu. Są to freski, datowane na okres między końcem XII a pierwszą połową XV wieku, oddzielone w latach 1950–1960. Największa grupa późnośredniowiecznych cyklów fresków pochodzi z 1222 roku, kiedy niszczycielskie trzęsienie ziemi poważnie uszkodziło dekoracje świątyni.
Na zdjęciach kolejno: Święty Błażej, dwóch świętych - opat i pustelnik, wspaniale zachowany fresk przedstawiający święte Magdalenę i Zofię z personifikacjami Wiary, Nadziei i Miłości, święta Urszula i Parmerina (?) ze świętym Antonim Padewskim oraz Pokłon Trzech Króli.
Częścią klasztoru jest także kościół świętego Jana Chrzcicia (Chiesa di San Giovanni Battista):
Cividale del Friuli pewnie wśród specjalistów jest znane, ale dla mnie było rewelacyjnym odkryciem. Gdyby jeszcze udało się znaleźć po południu jakąś sensowną restaurację, to pewnie zostalibyśmy tam do wieczora. Ale i tak dzień był pełen wrażeń.









.jpg)

































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz