Dwa lata temu wracaliśmy z Trydentu do Treviso pociągiem i w Bassano del Grappa zrobiliśmy sobie przerwę. Obejrzeliśmy miasteczko (można o tym przeczytać TUTAJ), bardzo nam się spodobało i opuszczaliśmy je z pewnym niedosytem. W tym roku zaplanowaliśmy lot powrotny również z Treviso. Bardzo wczesna pora wylotu zmusiła nas do wynajęcia noclegu, więc postanowiliśmy wyjechać z Triestu rano, żeby móc znowu odwiedzić Bassano. Tak właśnie zrobiliśmy, ale tym razem walizki mogliśmy zostawić w hotelu, więc było nam lżej. A ponieważ jedzie się tam z przesiadką w Castelfranco Veneto, to uznaliśmy, że możemy zrobić dłuższą przerwę (takie przerwy w podróży zaczynają nam już wchodzić w nawyk) i tę miejscowość również zobaczyć. I to najlepiej od razu, a nie w drodze powrotnej.
Castelfranco Veneto to małe miasteczko (około 30 tysięcy mieszkańców), otoczone murami, czyli kolejna miejscowość z cyklu "twierdza w mieście - miasto w twierdzy". Miejsce to zostało rozbudowane i ufortyfikowane w 1195 roku. Jego centralna część, Castello, składa się z dużej, kwadratowej fortecy z murami i fosą, obecnie poprzecinanej kilkoma ulicami. Budowę obwarowań zleciła i sfinansowała gmina Treviso, która umieściła tam swój garnizon wojskowy dla obrony przed atakami sąsiadów i to jego żołnierze byli pierwszymi mieszkańcami miasta. Nie udało się jednak oprzeć silniejszej Wenecji i po dwóch wiekach Castelfranco trafiło pod jej rządy na długie lata (1339 - 1797, z wyjątkiem krótkiego okresu Carrary).
Idąc do centrum zaraz za dworcem natrafiliśmy na XVIII-wieczny kościół parafialny Santa Maria della Pieve. Budowlę zaprojektowali Giordano Riccati oraz Antonio Lazzari w XVIII wieku. W środku znajduje się kilka dzieł sztuki, których autorami są Pietro Damini, Andrea Vicentino oraz Giuseppe Bernardi (nazywany il Torretto). Nie jest to moja ulubiona epoka, jeśli chodzi o architekturę kościelną, ale skoro był po drodze, to weszliśmy:
Po paru minutach dotarliśmy do fosy, otaczającej Castello i zrobiło się naprawdę malowniczo:
Pierwotny system obronny miasta, powstały w XII wieku, liczył osiem wież. Do dzisiaj z tego zespołu zachowały się cztery wieże narożne i dwie w połowie boków twierdzy: stojąca po południowej stronie Torre dei Morti i wschodnia, najokazalsza ze wszystkich - Torre Civica, którą w XIII wieku podwyższono do 43 metrów. Do środka średniowiecznego miasteczka weszliśmy przez most i bramę pod wieżą Torre Civica. W przejściu znajdują się XIV-wieczne freski z herbem rodu Da Carrara. W 1499 roku, z polecenia podesty Pietro Gradeniego, na wieży umieszczono błękitną tarczę zegara Orologio della Torre Civica, wskazującego godziny i fazy księżyca, a nad nią - lwa świętego Marka (symbol Wenecji) z otwartą księgą:
Po przejściu Via Francesco Trevisan zaledwie 100 metrów znaleźliśmy się w samym środku Castello, na Piazza San Liberale z najważniejszymi urzędami miasta: ratuszem i budynkiem wydziału technicznego gminy. Widać stąd na wschodzie bramę z zegarem, a na zachodzie - Porta del Musile:
Piazza San Liberale otaczają zabytkowe budowle, w tym Muzeum Domu Giorgione (Museo Casa Giorgione), biblioteka miejska i kilka innych:
Skoro jest tam takie muzeum, a także pomnik Giorgione na placu jego imienia, to trzeba dorzucić kilka zdań o tym panu. Giorgione (właściwie Giorgio Barbarelli da Castelfranco) urodził się 1478 roku w Castelfranco, a zmarł w Wenecji w wieku zaledwie 32 lat. Był włoskim malarzem, uczniem Belliniego i jednym z głównych przedstawicieli dojrzałego renesansowego malarstwa weneckiego (koloryzmu). Autorstwo wielu dzieł Giorgione pozostaje tematem sporów, przyjmuje się między innymi pogląd o istnieniu kręgu Giorgiona (tzw. giorgioneschi), złożonego z wielbicieli i naśladowców artysty.
Największą atrakcją placu i całego miasta jest katedra - Duomo. Jej obecna postać z XVIII wieku została zbudowana według projektu Francesco Maria Pretiego, który wzorował się na weneckim kościele Redentore Andrei Palladia. Aby umożliwić budowę nowej katedry, konieczne było zburzenie nie tylko fragmentu starożytnych murów, ale i starego romańskiego kościoła Santa Maria Assunta z pierwotną kaplicą Costanzo, dla której powstał słynny ołtarz z obrazem Giorgione (Pala di Giorgione). Obraz, przedstawiający Madonnę z Dzieciątkiem na tronie między świętymi Liberale i Franciszkiem, stworzony przez artystę w 1502 roku na zlecenie bogatej rodziny Costanzo, po przebudowie znalazł się w ich nowej kaplicy.
Obecna fasada została zbudowana w latach 1892-1893 według projektu Pio Finazziego:
Wnętrze katedry, jednonawowe z licznymi ołtarzami bocznymi, ma plan krzyża łacińskiego. Kopuła znajduje się na skrzyżowaniu z transeptem. Absydę, za ołtarzem głównym, zdobi obraz „Zejście z otchłani” Giambattisty Ponchina, a po bokach „Śmierć św. Sewera” Domenica Pellegriniego oraz „Męczeństwo św. Sebastiana” Palmy Młodszego. Warto również odwiedzić zakrystię (sagrestia) po lewej stronie nawy, aby podziwiać kolekcję lokalnych obrazów, w tym kilka pięknych fresków Paolo Veronese, które zostały przeniesione z wiejskiej willi Soranzo (zniszczonej w 1818 roku) i świadczą o działalności malarza w Castelfranco. Cykl składający się z siedmiu obrazów został namalowany w 1551 roku i przedstawia: alegorię Czasu i Sławy (sufit, 355 x 168 cm), Sprawiedliwość i Umiarkowanie (dwie płyciny nad wejściem, 200 x 100 cm) oraz cztery cherubiny wirujące na balustradach (owalne, o średnicy 115 x 87 cm, ale jeden z nich - cherubin na festonie - nie jest dziełem Veronesego, lecz jego szkoły).
Z opisu wynika, że katedra to istna kopalnia skarbów. Niestety powyższych informacji nie udało mi się zweryfikować, ponieważ byliśmy tam w czasie sjesty i nie weszliśmy do środka, czego bardzo żałuję.
Niedaleko katedry (tu wszystko jest niedaleko!) jest Teatro Accademico z XVIII wieku, łączący w sobie funkcje sali teatralnej i prelekcyjnej. Charakterystyczna jest symetryczność budowli, zgodne z zasadami matematyki i akustyki, aby uzyskać jak najlepsze efekty podczas występów:
Przy bocznej uliczce za teatrem, Vicolo Montebelluna, można obejrzeć wewnętrzną stronę murów i kilka zabytkowych budynków, z których część zachowała zewnętrzne freski:
Wzgórze otacza obwodnica ulic, tworząca kwadrat: Via Roma od południa, Corso 29 Aprile od wschodu, Via Fabio Filzi i Via Cazzaro od zachodu. Od strony północnej za fosą rozciąga się Piazza Giorgione. Przy Corso 29 Aprile wzdłuż fosy umieszczono rząd rzeźb, widać wieżę zegarową, a z drugiej strony stoją zabytkowe kamienice:
Zachodnich ulic nie widzieliśmy, natomiast na Via Roma wyszliśmy tylko do miejsca, z którego widać bryłę katedry od strony absydy i wieżę Torre dei Morti (Wieża Umarłych). Tuż obok wieży znajdowało się przejście w murach oraz drewniany przeprawowy most nad fosą. Nazywano go Ponte de' Morti (Most Zmarłych), ponieważ znajdował się w bezpośrednim sąsiedztwie dawnego cmentarza, co ostatecznie przylgnęło również do samej baszty. Wieża z oknami o półkolistym łuku i pojedynczymi lancetami, z balustradami i blankowanym szczytem, znajduje się blisko katedry i pełni funkcję jej dzwonnicy. Dotarliśmy tam zaułkiem Vicolo del Cristo obok Chiesetta del Cristo, jednego z najstarszych kościołów w historycznym centrum miasta, powstałego w XIV wieku jako oratorium:
Na Piazza Giorgione dzieje się jeszcze więcej. Widać duży fragment murów, fosę i rząd kamienic:
Budynek w środku na ostatnim zdjęciu to Antica Loggia dei Granai, zbudowana w 1420 roku jako publiczny spichlerz - loggia na zboże, znana również jako Paveion, obecnie mieści się w niej popularny Bar Borsa. Naprzeciwko, nad fosą, stoją pomniki Giorgione i karabinierów:
I jeszcze kilka zdań w ramach podsumowania. Od dworca kolejowego do Castello idzie się około 10 minut, w obie strony - 20. Przeznaczyliśmy na miasteczko niecałe 1,5 godziny, więc na samo Castello została zaledwie godzina, a do pociągu wpadliśmy w ostatniej chwili. Nawet wybierając o godzinę późniejszy, o 15:28, i tak byśmy katedry nie zdążyli zwiedzić, a siedzieć tam ponad 3 godziny nie było sensu. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będziemy mieli okazję korzystać z lotniska w Treviso i wtedy sobie wpadniemy znów na 1,5 godziny (już tylko do katedry, ale w porze jej otwarcia) i braki uzupełnimy. Po południu pociągi są co pół godziny, jadą 27 minut, to na pewno się zdąży. Zatem, drogie Castelfranco - do zobaczenia!

























































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz