niedziela, 11 listopada 2018

Jedziemy do Ferrary

    Ponieważ nasz pobyt we Włoszech obejmował poniedziałek, musieliśmy podjąć decyzję, które miasto zwiedzamy w tym dniu, kiedy zwyczajowo zamknięte są muzea. Wybór padł na Ferrarę, co było chyba nie do końca najlepszym pomysłem, bo ostatecznie w Bolonii nie odwiedziliśmy żadnego muzeum, a w Ferrarze warto by było zwiedzić zamkowe wnętrza. Oczywiście taka wersja miałaby również poważną wadę - żadnym cudem nie zdołalibyśmy po powrocie do Bolonii zdążyć do klasztoru San Michele in Bosco. Więc uznajmy, że wybraliśmy wersję optymalną i tego się trzymajmy.

   Ferrara, założona jako rzymska kolonia Forum Alieni, jest najbardziej na północ wysuniętym miastem Emilii-Romanii. Dużo mniejsza od Bolonii (130 tysięcy mieszkańców), spokojna i nieco zaniedbana, posiada jednak wiele ciekawych zabytków. Pierwsze źródła pisane odnotowują Ferrarę w 754 roku jako miasto wchodzące w skład egzarchatu Rawenny. Od 1240 roku stanowiła księstwo we władaniu rodu d'Este i w tym czasie przeżywała największy rozkwit. To wtedy zaczęły powstawać średniowieczne zabudowania, istniejące do dziś. W 1385 roku rozpoczęła się budowa zamku św. Michała (Castello Estense), a w 1391 roku założono uniwersytet. Na dwór d'Este przybywało wielu artystów, malarzy poetów i muzyków, wśród nich Petrarka, oraz Mikołaj Kopernik. Ferrara jest też miejscem narodzin renesansowego kaznodziei Girolama Savonaroli w 1452 roku. W XV wieku miasto rozbudowano w kierunku północnym i otoczono nowymi murami. Rozbudowa została bardzo precyzyjnie zaplanowana, dzięki czemu Ferrara była uznawana za pierwsze nowoczesne miasto w Europie, a jej starówka została wpisana w 1995 roku na listę UNESCO i oficjalnie nazwana "Miastem Renesansu” (“City of the Renaissance”).

   Dojechaliśmy tam pociągiem ze stacji Bolonia Centrale. Bilet kosztuje 4,75 €, pociągi odjeżdżają co godzinę, czas jazdy około 30 minut. Na miejscu kupiliśmy bilety dobowe, co się zaczyna opłacać przy trzech przejazdach, a tyle właśnie przewidywaliśmy. Ze względu na godziny sjesty musieliśmy dobrze zaplanować pobyt, żeby się ze wszystkim wyrobić i zdążyć na pociąg o 15:11. Była to najpóźniejsza godzina na powrót, jeżeli chcieliśmy zdążyć do San Michele in Bosco.

  Jedną z najważniejszych budowli Ferrary jest ogromna katedra San Giorgio Martire, ale warto wiedzieć, że jeszcze zanim powstała w XII wieku, funkcję katedry pełnił inny kościół, również pod wezwaniem św. Jerzego, który nadal istnieje i działa. Jest to zatem obiekt bardzo stary i na pewno zasługuje na odwiedziny. Ponieważ jest położony już poza murami Starego Miasta, uznałam, że najlepiej będzie od razu z dworca pojechać najpierw tam, a potem przenieść się ze zwiedzaniem bliżej centrum.

  Już od XIV wieku, na przedłużeniu drogi od bramy w miejskich murach, istniał drewniany most, łączący dzielnicę San Giorgio z miastem. W roku 1682 został zastąpiony mostem murowanym, opartym na trzech łukach. "Pilnują" go XVIII-wieczne posągi św. Jerzego (północny wschód), San Maurelio (północny zachód), San Rocco (wschód), San Filippo Neri (południowy zachód). Tym mostem dochodzimy do Piazza San Giorgio:

  Bazylika św. Jerzego za Murami to zdecydowanie najstarsza świątynia Ferrary. Już w VII wieku służyła jako katedra. Markiz Nicolò III d'Este powierzył ją oliwetanom (Kongregacja Benedyktyńska Najświętszej Maryi z góry Oliwnej), obecnym tu do dzisiaj. W XV wieku cały kompleks został przebudowany w celu dostosowania go do potrzeb konwentu. Głównym architektem prac był Biagio Rossetti, który zaprojektował dzwonnicę:

  Wnętrze o renesansowych proporcjach zdobią bogate barokowe freski. Piękny obraz Madonny w jednej z kaplic pochodzi z XVI wieku. Na końcu lewej nawy znajduje się kaplica San Maurelio, z grobowcem umęczonego biskupa, wybranego patronem Ferrary wraz ze świętym Jerzym. Prezbiterium mieści piętnastowieczny pomnik nagrobny Lorenzo Roverella, który był biskupem Ferrary i nuncjuszem apostolskim na Węgry. Krużganki klasztoru otaczają dziedziniec, ozdobiony pośrodku wielką marmurową studnią z herbem oliwetanów:











  Przeszliśmy z powrotem przez most i kolejnym autobusem dojechaliśmy do centrum miasta, gdzie przespacerowaliśmy się słynną średniowieczną uliczką Via delle Volte. Budynki przy niej datowane są na XIV-XV wiek. Po jednej stronie ulicy mieszkali niegdyś bogaci kupcy, a po drugiej znajdowały się ich magazyny. Przechodzi się tu pod licznymi krytymi pasażami, które już w czasach średniowiecza łączyły budynki z obu stron, umożliwiając kupcom swobodny dostęp do magazynów:


  Skręcając w prawo w Corso Porta Reno, dotarliśmy po chwili do placu przed katedrą. Tu otwierają się przed turystami liczne możliwości dalszego zwiedzania, będziemy więc tedy przechodzić jeszcze wielokrotnie. Teraz, ze względu na sjestę, która miała się rozpocząć niebawem, minęliśmy katedrę i zamek, podążając dalej na północ. Chcieliśmy zdążyć do kościoła jezuitów (del Gesu), który jest zamykany najwcześniej, już o 11:30. Kościół ten został zaprojektowany przez Alberta Schiattiego w 1570 roku. Wygląd elewacji nawiązuje do rzymskiego Il Gesu, co jest powszechnym zjawiskiem nie tylko we Włoszech. Wyposażenie wnętrza jest głównie barokowe:







   Po drodze minęliśmy kościół świętego Karola Boromeusza (di San Carlo), wciśnięty między sąsiednie kamienice, ale drzwi były zamknięte:

   Teraz już mogliśmy spokojnie wrócić do katedry, w której sjesta miała się zacząć pół godziny później. Rozczarowani stanęliśmy przed fasadą, która okazała się być akurat w remoncie. Umieszczam zatem dla porównania zdjęcie, które zrobiłam plakatowi, zawieszonemu w witrynie, w jednej z bocznych uliczek:



  Cattedrale di San Giorgio Martire jest drugą co do wielkości świątynią Emilii-Romanii, po bolońskiej Bazylice św. Petroniusza. Ma długość 118 m, a szerokość fasady to 41 m. Budowano ją na początku XII wieku, konsekracja miała miejsce w 1135 roku. Oryginalny romański styl widać (byłoby, gdyby nie remont) w fasadzie głównej, wykonanej z białego marmuru i składającej się z trzech części jednakowej wysokości. Wygląda przez to jak ciąg kamienic, a wrażenie to pogłębia absolutnie unikatowa elewacja boczna z pasażem tzw. Loggii dei Mercanti. Tu z kolei transepty wyglądają jak kamienice. Widoczna na zdjęciu dzwonnica, wysoka na 45 metrów, pochodzi z XV wieku:

   Olbrzymie wnętrze, podzielone aż trzema transeptami, jest wykończone w stylu barokowym:















     Od tego momentu mieliśmy trzy godziny czasu do dowolnego wykorzystania, ale o tym będzie już w kolejnych wpisach.

sobota, 10 listopada 2018

Wszyscy (prawie) święci Bolonii

  O tylu bolońskich kościołach już napisałam, a to wciąż jeszcze nie koniec. Dziś kolejni święci, których pominąć nie sposób: Franciszek, Donat, Jakub, Witalis, Cecylia i Walerian oraz świątynie, którym patronują. Zacznę od Franciszka, który ulokował się po zachodniej stronie miasta i do żadnej wcześniejszej notki nie pasował. Dotarliśmy tam autobusem z Sanktuarium Madonny z San Luka i od razu się zachwyciliśmy, zwłaszcza, że trafiliśmy tam od strony absydy, gdzie kościół prezentuje się wyjątkowo okazale. Uwielbiam stare, gotyckie i romańskie budowle, a Basilica di San Francesco reprezentuje cechy obu tych stylów:



  Fasada na tym zdjęciu wygląda tak, jakby była z zupełnie innego kościoła, chociaż portal i okna są już gotyckie:

   Kościół powstał na początku XIII wieku na ruinach rzymskiego miasta Bononia. Konsekrowany został w roku 1251, choć jego budowa zakończyła się kilkanaście lat później. Niższa wieża pochodzi z roku 1260, wyższa powstała dopiero w XV stuleciu. Czasy napoleońskie dla kościoła oraz franciszkańskich zabudowań klasztornych oznaczały katastrofę, świątynię zbezczeszczono, większość dzieł sztuki uległo zniszczeniu lub rozproszeniu, a mnisi zostali wypędzeni. Powrócili dopiero w 1886 roku, zaś pod kierownictwem Alfonsa Rubbianiego rozpoczęła się wieloletnia rekonstrukcja.

  Trwała jeszcze niedzielna msza, więc zaczęliśmy zwiedzanie od klasztornych krużganków. Odbywały się tam akurat targi staroci, więc mieliśmy dodatkową atrakcję:



   W końcu udało się wejść do środka i obejrzeć trójnawową świątynię z wysokim gotyckim sklepieniem:


  Najciekawszym zabytkiem bazyliki jest XIV-wieczny marmurowy ołtarz, wykonany przez wenecjan: Jacobello i Pier Paolo dalle Masegne, a przedstawiający między innymi sceny z życia świętego Franciszka:


   Na tyłach kościoła, od strony Piazza Malpighi, stoją wyjątkowe gotyckie grobowce glosatorów, średniowiecznych uczonych, związanych z uniwersytetem w Bolonii, którzy w XII i XIII wieku, którzy zajmowali się przekładem i komentowaniem prawa rzymskiego - Kodeksu Justyniana. Grobowiec Akursjusza (Accursio) został wzniesiony w roku 1260. Podstawa jest zdobiona wyobrażeniami ptaków oraz ornamentyką nawiązującą do starożytności. Sąsiadujące z nim groby należą do Odofredo oraz Rolandino dei Romanzi:

  Naprzeciwko znajduje się brama, zwana Porta Nova. Można przez nią przejść i udać się na Piazza Maggiore, co nie zajmie więcej, niż 10 minut:

  Jeżeli z Piazza Maggiore skierujemy się w stronę dwóch Wież i skręcimy w lewo w Via Zambon, po chwili dojdziemy do sympatycznego placyku. Stoi tam maleńki kościółek San Donato. Zbudowano go w 1454 roku, a zmodyfikowano w 1751 roku, kiedy to Francesco Orlandi pomalował całą fasadę ornamentami architektonicznymi:


   Tuż obok, po drugiej stronie ulicy znajduje się imponująca Bazylika świętego Jakuba Starszego (Basilica di San Giacomo Maggiore). Fasada łączy cechy stylu romańskiego i gotyckiego:


  Budowa trwała od roku 1267 do 1315, a konsekrowano kościół prawie 30 lat później. XV wiek wzbogacił budowlę o nowe elementy, z których zwraca uwagę długi portyk z kolumnami:

   Kościół pięknie się prezentuje zarówno gdy patrzymy od strony wschodniego odcinka Via Zamboni, jak i z prostopadłej uliczki Via Marsala. Oczywiście pod warunkiem, że nie przyjdziemy tam po południu i nie zechcemy robić zdjęć pod słońce (klątwa działa!):


    Właścicielami świątyni byli augustianie (z przerwą na czasy napoleońskie), chociaż po powrocie w 1824 roku nie odzyskali już wszystkich zabudowań. Fragment zabudowań zajęła wówczas szkoła muzyczna, dziś w tej właśnie części domu mieści się Konserwatorium. Kościół jest niezwykły, jednonawowy, ale składający się z czterech kolejno ustawionych segmentów, otoczonych trzydziestoma pięcioma bocznymi kaplicami. Niestety i we wnętrzu mój aparacik sobie nie dał rady:






   Przy końcu portyku, biegnącego wzdłuż całego kościoła San Giacomo Maggiore, znajduje się brama, przez którą wchodzimy do Oratorio di Santa Cecilia e Valeriano. Data budowy stojącego tu wcześniejszego romańskiego kościoła nie jest znana, ale z pewnością był starszy niż bazylika. W 1267 roku przydzielono go augustianom, gdy sąsiedni klasztor był jeszcze w budowie. Żadne ślady pierwotnego budynku nie zachowały się, ponieważ w roku 1359 biskup Bolonii zezwolił na utworzeni w jego miejsce oratorium. W drugiej połowie XV wieku nastąpiły dalsze zmiany. Budynek dotychczas miał fasadę od ulicy, jednak budowa arkad spowodowała w 1483 roku konieczność przeniesienia wejścia i zmniejszenia rozmiarów kaplicy. Na polecenie Giovanniego II Bentivoglio, władcy Bolonii, ściany oratorium całkowicie pokryto freskami, uznawanymi za najważniejszy cykl malarski renesansu bolońskiego. Wykonanie powierzono głównym artystom dworu Bentivoglio: Francesco Francia, Lorenzo Costa i Amico Aspertini, którzy rozpoczęli pracę w 1505 roku. Freski pokrywają ściany po obu stronach wejścia do kaplicy i przedstawiają epizody z życia św. Cecylii i jej męża Valeriano. Niestety w kaplicy nie wolno robić zdjęć, musiałam więc zadowolić się tym, co widać z bramy:



   Na tyłach, między Oratorium a absydą kościoła, znajduje się niewielki, bardzo malowniczy dziedziniec:




   Zanim odwiedzimy kolejnych świętych, po drodze zatrzymajmy się w położonym dalej na wschód, ale wciąż przy Via Zamboni, Palazzo Poggi. Podobnie, jak opisywany już przeze mnie Palazzo Hercolano, również i ten budynek należy do Uniwersytetu Bolońskiego. Mieści się tu rektorat uczelni oraz małe muzeum, w którym możemy obejrzeć makietę budynku oraz różne eksponaty, związane z ważnymi dla uczelni osobistościami. Szczególnie wyróżniony został włoski poeta i historyk literatury, Giosuè Alessandro Giuseppe Carducci, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury za „twórczą energię, świeżość stylu i siłę liryczną" z 1906 roku. Był on uznawany przez swoich rodaków za twórcę narodowego i wieszcza zjednoczonych Włoch. Po objęciu 1860 w roku katedry literatury włoskiej na uniwersytecie w Bolonii, pracował tam 44 lata:








   Aby stąd wrócić do naszego mieszkania, musimy się cofnąć do Piazza Giuseppe Verdi, skręcić w Via Petroni. Po drodze, przy Via San Vitale, mijamy przystanek, z którego odjeżdżają autobusy w stronę centrum i dalej na zachód. Kilka razy z niego ruszaliśmy w drogę. Trudno uwierzyć, że tędy jeżdżą autobusy i trolejbusy. Wprawdzie ruch jest jednostronny, ale i tak wąsko. Obok znajduje się wysoka wieża z bramą, zwana Torresotto San Vitale. Pierwsze zdjęcie zostało zrobione od strony przystanku, drugie - z przeciwnej:


   Przystanek znajduje się przy wejściu do kościoła Santi Vitale e Agricola in Arena. Niestety zawsze przechodziliśmy tamtędy w porze, gdy był zamknięty, więc pokażę tylko to, co się dało zobaczyć na zewnątrz. Kościół powstał na ruinach rzymskiej areny, na której w czasach Dioklecjana odbywały się pokazy gladiatorów i gdzie, zgodnie z tradycją, zginęli chrześcijańscy męczennicy Vitalis i Agricola. Późno-średniowieczny kościół, pierwotnie trójnawowy, był częścią klasztoru benedyktynów. Pod koniec XVI wieku kościół, który wcześniej był zorientowany równolegle do drogi, został całkowicie przebudowany: elewacja została przeniesiona na ulicę, natomiast wnętrze stało się jednonawowe. Do kościoła przylega Kaplica Santa Maria degli Angeli. Zbudowana pod koniec XV wieku przez Gaspare Nadi, pierwotnie oddzielona od kościoła. Portal kaplicy na Via San Vitale uważany jest za dzieło Andrea Marchesi znanego jako Formigine:





   I to już koniec wspomnień z Bolonii, w następnej notce spotkamy się w Ferrarze.

Powrót do Bassano del Grappa

     Bassano del Grappa jest śred niej wielkości miastem (40 000 mieszkańców). Leży w miejscu, gdzie płaskie równiny Veneto docierają do prz...